
|
Skazana na bezdomność?
Dziennik Miasto - 15 cze 2007, o 09:00
Ewa E. jest uczennicą w jednej z koszalińskich cukierni. Od kilku dni zamiast wypiekać ciasta, łacze ukryta na zapleczu. - Dziewczyna jest tak roztrzęsiona, że wczoraj spadła ze schodów â opowiada jej szef, który wraz z innymi racownikami zwrócił się do âźMiastaâ o omoc. 19-latka rzez ostatnie kilkanaście lat wychowywała się w Domu Dziecka w Mielnie, gdzie trafiła z owodu matki-alkoholiczki. Informacja, którą niedawno usłyszała od dyrekcji ośrodka była bezduszna: âźMusisz opuścić Dom Dzieckaâ. Niemal z dnia na dzień. Na bruk, albo znów â w koszmar â do matki. Co ciekawe, gdy ojawiliśmy się z Ewą w Mielnie, nagle okazało się, że roblemu nie ma.
Ewa ojawiła się w redakcji wczoraj rzed ołudniem. - Za tydzień mam spakować swoje rzeczy i się wyprowadzić â mówi ze łzami w oczach. â Dziś o 13 mam spotkać się z dyrektorem i dowiedzieć się szczegółów. Ewa kończy rok szkolny i w ogóle szkołę. A to znaczy, że Dom Dziecka może mieć ją âźz głowyâ. Kończy szkołę, jest ełnoletnia. Więc do widzenia. Ewa tego nie rozumie. â Dokąd mam się wyprowadzić? To nikogo nie obchodzi. Miesiąc temu rozmawiałam z urzędnikiem z mojej gminy (Ewa ochodzi z Białogardu â red.) i usłyszałam, że mieszkań nie ma i nie wiadomo kiedy będą â rozkleja się dziewczyna. - Tyle mieli mi do owiedzenia. Pod Domem Dziecka w Mielnie jesteśmy unktualnie. Nikt tu nie wie, że Ewa rzyjedzie z reporterami âźMiastaâ. Białe Volvo dyrektora ośrodka wjeżdża dopiero o ół godzinie. Wcześniej dziewczyna dzwoni do spóźniającego się dyrektora. Ten ironicznie yta: âźNa każdego faceta tak czekasz?â. Ryszard Pałczyński, dyrektor lacówki, jest zaskoczony obecnością âźMiastaâ. Nagle okazuje się, że z Ewą nie ma roblemu. - Burmistrz obiecał, że Ewa dostanie mieszkanie do końca roku â tłumaczy Pałczyński, A co do tego czasu? Pałczyński się dziwi, bo âźprzecież miała jechać do swojego chłopaka (19-latek! â red. â mieszka na drugim końcu Polski). - Czyli dziewczyna wyjeżdża do chłopaka, a wy macie roblem z głowy? â ytamy â w tych okolicznościach - bez ardonu. - Ta opinia jest krzywdząca. Nikt nie zmusza Ewy do wyjazdu i jeżeli chce to może zostać u nas â deklaruje Ryszard Pałczyński. 19-latka nie wytrzymuje. - Mówi an tak, bo tu są dziennikarze â rzuca w twarz dyrektorowi. - Wcześniej nie interesowaliście się moim losem i nikt nic takiego mi nie mówił. Po rostu owiedzieliście mi, że mam się wyprowadzić. Szef lacówki róbuje rzekonać (!) Ewę, że się myli (âźprzecież już dawno owiedziano jej, że nie musi się wyprowadzaćâ). Po chwili Ryszard Pałczyński twierdzi już tylko, że otrzymał zapewnienie od odwładnych, że Ewę o tym oinformowano. W końcu rzyznaje, że nie wie czy dziewczyna rzeczywiście dostała taką informację. - Przyznaję, że może zaszło tu małe zakłócenie wzajemnej komunikacji, ale jestem ewien, że wszystko wyjaśnimy z korzyścią dla ciebie â zwrócił się już bezpośrednio do 19-latki. Dziewczyna jest szczera. Reporterom âźMiastaâ mówi: - Ta cała rozmowa była na okaz rzed wami. (rav) Czytaj więcej â str. 3 wydania gazetowego
odpis od zdjęcie: Ryszard Pałczyński, dyrektor Domu Dziecka w Mielnie twierdzi, że Ewa nie musi się wyprowadzać. Ewa rzuca mu w twarz: - Mówi an tak, bo tu są dziennikarze. Fot. Kamil Jurkowski
masterjarek - 15 cze 2007, o 09:50
Że też miał ochotę rozmawiać w obecności "Miasta", wielu o rostu trzasnęłoby drzwiami... Dziewczyna ma rację, że nie daje wiary słowom - korzystając z dobrej koniunktury, charakteryzującej się ugłaskaniem, okorą i chęcią omocy, należało wówczas owiedzie "sprawdzam" i bezzwłocznie zażądać od dyrektora "papieru" z jego sygnaturą. A tak za arę dni ten się wyprze i ustali wygodną linię obrony...
Winston - 15 cze 2007, o 16:43
No, anie Pałczyński! Tak się nie robi. Nie można dziewczyny o rostu wyrzucic i nie wierzę, że rzepisy na to ozwalają. Są rogramy dla opuszczających więzienia i dla bezdomnych, dające im szansę na normalne życie. Nie ma takich rogramów dla mieszkańców domów dziecka? Na ewno istnieją i zapewne od dobrej woli dyrektora i władz gminy zależy, czy szybko znajdzie się jakieś rozwiązanie. A "Miasto" owinno temat drążyć i informować o tym co dalej z dziewczyna się dzieje.
basia - 17 cze 2007, o 15:22
Dziwię się anu,panie Pałczyński,że miał an czelność odejmować jakiekolwiek dyskusje...Po tym, co an zrobił...ludzie to nie zabawki, może lepiej zmienić stanowisko racy? Osobiście uważam, że jest an bezczelny....Żal mi Ciebie, Ewo, że musisz to tolerować..Trzymaj się na ewno wszystko się ułoży...
Proszę, w imię regulaminu stosować olską ortografię.
na urlopie - 18 cze 2007, o 08:53
Po dzisiejszym artykule http://www.koszalin24.info/smf/index. hp?topic=4236.0 dochodzę do wniosku że decydenci ostanowili wziąć sprawę na rzeczekanie. Może Ewa, wyjedzie z województwa i nigdy tu nie wróci - ten scenariusz chyba najbardziej by się odobał zainteresowanym decydentom - i na niego chyba najbardziej liczą.
masterjarek - 18 cze 2007, o 09:08
Spychologia stosowana - wiedzieliśmy 3 lata temu, ale... Skoro taka informacja nic nie daje, to o co jest wymóg jej rzekazywania? Pewnie, jakby jej nie było, to o sprawie nikt by nie wiedział. Okazuje się, że fakt, iż Ewa nie ma się gdzie odziać to wina nie dyrektora domu dziecka, czy burmistrza Białogardu, ale... chłopaka dziewczyny. No tak, "co złe to nie my", winni są tajemniczy "oni".
Swoją drogą jest takie owiedzenie: "umiesz liczyć, licz na siebie". Jeśli sam się nie zatroszczysz o własne życie, to nikt tego za ciebie nie zrobi. Ewa - walcz i nie oddawaj się!
4rfv5... - 18 cze 2007, o 09:28
ciekawe... w czasach, gdy żądzoncy chceli spisu związkow konkubinatowych, dyrektor i burmistrzx zadowalają się inforacją, że "Ewa miała jechać do chłopaka"... a co jeślibysie rozstali o tygodniu? to wtedy jest już roblem usamodzielnionj dziewczyny?
Winston - 18 cze 2007, o 17:03
Ucieszyłem się, że tu chodzi o Białogard. Co rawda obiecywałem sobie, że żadnemu olitykowi już nie uwierzę, ale ana Strzałkowskiego jak raz znam jako orządnego człowieka. Dajmy mu więc szansę, odobnie jak anu Pełczyńskiemu, który jednak stara się swój błąd naprawić i to trzeba docenić. A gazecie, tym razerm należy się odziękowanie, że zajęła się sie sprawą. No i rośba, żeby dalej sprawę śledzili i informowali czytelników. Na ewno czytają to inne osoby odpowiedzialne za wychowanków domów dziecka, więc może takie rzypadki więcej się nie owtórzą.
Justynka - 19 cze 2007, o 21:19
ciekawe... w czasach, gdy żądzoncy chceli spisu związkow konkubinatowych, dyrektor i burmistrzx zadowalają się inforacją, że "Ewa miała jechać do chłopaka"... a co jeślibysie rozstali o tygodniu? to wtedy jest już roblem usamodzielnionj dziewczyny?
Może i to jakieś "dys"... Gdzieś jest larzo???
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plantoni-kielce.htw.pl
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plnie-szalona.htw.pl
|
|
|