
|
Letnie pociągi, letnie promocje
Dziennik Miasto - 23 cze 2008, o 08:20
Rozpoczął się letni szczyt rzewozowy na kolei. W iątkowe opołudnie chętnych do wyjazdu ociągami z Koszalina było aż tylu, że kasy nie nadążały ze sprzedażą biletów i kolejarze rzez megafony ogłosili, że odróżni mogą kupować bilety u obsługi odjeżdżających ociągów bez dodatkowych opłat. Na rozpoczęte właśnie wakacje PKP wzmocniło ofertę rzewozową, jest więcej ociągów, a niektóre ojadą zmienionymi, letnimi trasami.
Kolejarze, choć borykają się z dotkliwymi brakami w taborze - wzmocnili ociągi wszystkimi wagonami osobowymi, które tylko spełniają surowe wymogi rzeglądów technicznych. We wszystkich dalekobieżnych składach są też wagony do rzewozu rowerów. PKP Przewozy Regionalne na tegoroczne wakacje uruchomiło w całym kraju onad 200 krajowych i 20 dodatkowych bezpośrednich ołączeń międzynarodowych. - To najbogatsza oferta w ciągu minionych lat â mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik spółki. - Pociągi dotrą do centrów dużych miast i małych miejscowości - kurortów szczególnie opularnych odczas letnich urlopów. Bezpośrednim ociągiem można się teraz z Koszalina dostać do trzech nadmorskich kurortów: Kołobrzegu, Ustki i Łeby, a z rzesiadką w Sławnie â do Darłowa. Trwają rzygotowania do uruchomienia w drugiej ołowie lipca linii Koszalin - Mielno. Wieczorny ociąg z Ustki do Krakowa Płaszowa (z Koszalina o godz. 19.57) jedzie letnią, wydłużoną trasą rzez Białogard, Piłę, Inowrocław i Częstochowę. Letnie zmiany wprowadziła również PKP InterCity obsługująca ołączenia międzynarodowe, ekspresowe oraz Tanie Linie Kolejowe. Pozasezonowy ociąg TLK âźWybrzeżeâ relacji Warszawa Zachodnia - Kołobrzeg zastąpił letni ekspres âźPosejdonâ. Większość letnich ociągów będzie kursować do 1 września. Nie zabrakło również biletowych romocji. W InterCity najnowsza to âźl@to z e-ICâ, czyli bilet internetowy za 59 zł (wraz z miejscówką) w 2 klasie wybranych 12 ociągów IC. Natomiast obowiązującą od 15 czerwca najnowszą romocyjną ofertą PKP PR jest âźPołączenie w dobrej cenieâ, na ośmiu nowych trasach, m.in. Kołobrzeg â Trzebiatów (4 zł), Sławno â Darłowo (3 zł) i Koszalin â Sławno (5 zł), cały czas obowiązują także "Regio Karnet", "Bilet turystyczny" oraz "Ty i raz-dwa-trzy". Informacje o kursowaniu letnich ociągów dostępne są w internecie: www. kp. l, od numerem infolinii 94-36 i na dworcach kolejowych w całym kraju. (jkk)
EL Prezesso - 23 cze 2008, o 08:38
Dwa ociągi więcej na krzyż z Koszalina. Zero bezpośredniego dojazdu w Tatry. Wlekący się "ekspres' do Krakowa. I jakieś dziwaczne oferty romocyjne. Też mi oferta!!! Czym tu się ekscytować? Jak zwykle - Pomorze Środkowe białą lamą na mapie kolejowej.
Sarpedon - 23 cze 2008, o 08:48
Nie rzypominam sobie, by kiedykolwiek było bezpośrednie ołączenie Koszalina z Tatrami. Poza tym, co to znaczy "wlekący się"? Są remonty na trasie Gdańsk-Warszawa. Co do romocji, to są one najgorsze od trzech lat. Jako student stwierdzam, że dla mnie nie ma absolutnie żadnej interesującej romocji.
Poza tym, zamiana TLK na Ekspres to skok na kasę. Sama zmiana rodzaju ociągu ociąga za sobą wzrost ceny o 100%. Syf.
EL Prezesso - 23 cze 2008, o 08:57
Mnie tam jako asażera nie interesuje to, że są roboty torowe. Mnie interesuje dlaczego TLK do Krakowa kursuje 14 godzin a z rzesiadką do Zakopanego robi się 18 godzin. Szybszemu ekspresowi i aradoksalnie "zwykłemu" ośpiesznemu zajmuje to odpowiednio 11 i 12 h. Autobus tym zasem w ciągu 13h dociera do Zakopanego.
A to że nigdy nie było ołaczenia Koszalin - Zakopane nie oznacza, że nie można go uruchomić. Wydawało mi się, że kiedyś taki ociąg kursował z Kołobrzegu.
No nic, znów czeka mnie odróż do Zakopanego PKSem. PKP? Nie! Serdecznie dziękuję za 17 h jazdy na dystansie nieco onad 750 km.
TGor - 23 cze 2008, o 10:09
No nic, znów czeka mnie odróż do Zakopanego PKSem. PKP? Nie! Serdecznie dziękuję za 17 h jazdy na dystansie nieco onad 750 km.
Jechałem ostatnio PKP (z grzeczności nie rozwinę skrótu) i stwierdzam, że niezależnie od tego, co mi tu i ówdzie na forach miłośnicy tego rzestarzałego, nieudolnego, nieuczciwego i śmierdzącego moczem molocha i jego racowników (epitety ominę) mówią, to jest to to samo PKP - rzepełnione, brudne (niedomyte) ociągi z wiecznie niezadowolonymi racownikami i wiecznymi spóźnieniami.
Nasz ociąg dojechał spóźniony. 30 min. Poten na każdej stacji wjeżdzał spóźniony a wraz z im inne ociągi, które się spóźniały mniej lub bardziej.
Za to wyjeżdżając z Krakowa spóżniliśmy się na ociąg 8 minut. Wyjechał o czasie. Czekając na kolejny ociąg słyszeliśmy, ze co 2 -3 ociąg był spóżniony więcen niż te 10-15 minut.
Bilety sprawdzali nam kilkanaście razy. W końcu coś muszą robić, zeby zabić nudę kilkugodzinnej odróży.
Wsiadam do PKP rzadko. Po to mamy samochód, żeby w tym rzeludnionym, osyfiałym skansenie kolejnictwa się nie ojawiać. Ale czasem trzeba. Otóż dziwi mnie to, że kiedy nie wsiądę, ociąg jest spóźniony i to bynajmniej nie 10 minut. POśpieszne czekają na osobowe, ekspresy są wolniejsze od ośpiesznych - cuda na kiju.
Ja wiem, że mi zaraz ktoś to wytłumaczy - ale ja tych tłumaczeń nie kupuję. Jak chcecie, to wam wytłumaczę, dlaczego osoby z niewymiarowym nosem owinny łacić kilka tysięcy złotych rocznie za leczenie owikłań o grypie. Wytłumaczyć to można wszystko.
sq2lyc - 23 cze 2008, o 17:56
Śmieszą mnie isane owyżej stereotypowe komunały. WIdać teraz taka moda ze wszystkiego być niezadowolonym... Z Włoszczową Północ Koszalin też nie ma bezpośredniego ołączenia, a może i znalazł by się jaki Edgar, któremu by takie asiło... W życiu nie widziałem kolejarza, który by oddawał mocz w tunelu dworcowym, co często zdarza się niestety zbłąkanym "podróżnikom". Nie widziałem żeby jakiś konduktor alił na korytarzu i rzucal ety od siebie, na odłogę wagonu,,, W końcu PKP jest to rzedsiębiorstwo ełniące usługi ubliczne ... I jako takie traktowane: niedoinwestowane rzez właściciela, czyli aństwo, z fatalnie opłacanymi racownikami w większości oczekującymi z utęsknieniem na emerytury. Choć, niedawno na dworcu w Gdyni zauważyłem ekipę sprzątaczy która rzeleciała rzez nasz skład w czasie 20 minutowego lanowego ostoju, czyszcząc rzepełnione śmietniczki...Idzie nowe? Chętnie i często jeżdżę ociągami, choć też mam samochód i jeśli tylko trzeba - to nie zawaham się go użyć. . I będę jeździł koleją, bo o rostu lubię.
roman - 23 cze 2008, o 18:56
Nasz ociąg dojechał spóźniony. 30 min. Poten na każdej stacji wjeżdzał spóźniony a wraz z im inne ociągi, które się spóźniały mniej lub bardziej. Za to wyjeżdżając z Krakowa spóżniliśmy się na ociąg 8 minut. Wyjechał o czasie. Czekając na kolejny ociąg słyszeliśmy, ze co 2 -3 ociąg był spóżniony więcen niż te 10-15 minut.
Nie rozumiem Cię. Z jednej strony narzekasz że ociągi się spóźniają a z drugiej masz retensję że ojechał unktualnie?
Bilety sprawdzali nam kilkanaście razy. W końcu coś muszą robić, zeby zabić nudę kilkugodzinnej odróży.
A jakby nie sprawdzali to by było "nawet biletów nie sprawdzają, nie chce im się, ekapiarzom jednym, wolą się zamknąć w służbowym i grać w karty"... No i "kilkanaście razy"? Na jakiej trasie bo coś nie chce mi się w to wierzyć...
Vader - 23 cze 2008, o 18:59
Ogolnie niestety czeso jest tak, ze te "stereotypy" nimi nie sa i jest zupelnie tak jak ktos napisal. PKP zazwyczaj kojarzy mi sie z syfem w wagonowych kiblach i smrodem na dworcach, ale to jeszcze da sie zniesc. Najgorsze sa spoznienia, mi sie rawie nigdy nie zdarzaja, widocznie zbyt rzadko jezdze ociagiem, jednak czesto dowiaduje sie o spoznieniach. Transport kolejowy ma jakies lusy, komfort odrozy na niektorych trasach jest wyzszy niz samochodem. Ale tylko na niektorych trasach. Cale szczescie ze ludzkosc ma samochody, co za ulga
WMadej - 23 cze 2008, o 19:31
róbowałem dzisiaj kupic kuszetkę do Krakowa i z owrotem i okazało się, że jest to niemożliwe, bo "system nie działa". Można tylko kupić bilety bez rezerwacji. I takie to nasze PKP.
Sarpedon - 24 cze 2008, o 05:42
Po ierwsze, zarejestrujcie się w e-IC, to by kupić bilet nie będziecie musieli nawet z domu wychodzić.
Po drugie, narzekacie jak stare babcie, a odejście macie iście komunistyczne. W Polsce obecnie trwają remonty, szczególnie na Gdynia-Warszawa i jeśli chcecie, by jakość rzewozów się oprawiła, to remonty trzeba rzecierpieć. Wy się natomiast zachowujecie Kali dać Kali chcieć.
Po trzecie, nigdy nie dogodzisz każdemu. Z Koszalina nieprędko będą ociągi do Zakopanego, bo o co? Ja w takim razie chcę bezpośredni ociąg do Zamościa. Uruchomią? Nie. Dlaczego? Bo nie będą spełniać wszystkich zachcianek. Koszalin leżąc na takim "zapupiu" kolejowym i tak na chwilę obecną ma aż 5 bezpośrednich ociągów z Warszawą, gdzie jest węzeł i można bez roblemu ojechać dalej w dowolne miejsce.
Po czwarte, jakość wagonów rzeczywiście jest zatrważająca, aczkolwiek widzę oprawę. Nie jestem tzw. miłośnikiem kolei, ale z koleją mam styczność od onad 15 lat, a korzystam z tego środka transportu nawet raz w miesiącu. Móje spostrzeżenie jest takie, że mimo wszystko zauważam oprawę. Jeżdżą już np. ospieszne z rzedziałami sześciomiejscowymi w drugiej klasie (na zachodzie standard, u nas jeszcze nie). Intercity natomiast, moim zdaniem, znów zaczęło myśleć "po olsku" i zaczyna kombinować.
szokrok - 24 cze 2008, o 07:10
Zamiana TLK na Express to już rzegięcie, szczególnie na takiej trasie jak Warszawa-Koszalin. Czy rzypadkiem na expressy nie ma zniżek studenckich?
A co do Taboru to nie jest aż tak źle: Pociąg TLK, relacji Kołobrzeg-Warszawa Zachodnia (odjazd 08:36 z Koszalina), wagon bezprzedziałowy (chyba numer 15.)- nowy , schludny, czysty, z miejscem na rowery, czystą toaletą, dosyć dużą ilością miejsca na nogi, wygodnymi fotelami, roletami okiennymi i co najważniejsze rądem 230 V w każdym gniazdku, wiec można laptopika wziąć i umilić sobie odróż. Wagon nowy, wiec bardziej wytłumiony, jedzie się rzyjemniej. I to wszystko w ociągu TLK. Jak dla mnie super. Przedziałowymi już nie jeżdżę
Sarpedon - 24 cze 2008, o 08:06
Zamiana TLK na Express to już rzegięcie, szczególnie na takiej trasie jak Warszawa-Koszalin. Czy rzypadkiem na expressy nie ma zniżek studenckich?Są. I zgadzam się, że rzemianowanie klasy ociągu to rzesada.
A co do Taboru to nie jest aż tak źle: Pociąg TLK, relacji Kołobrzeg-Warszawa Zachodnia (odjazd 08:36 z Koszalina), wagon bezprzedziałowy (chyba numer 15.)- nowy , schludny, czysty, z miejscem na rowery, czystą toaletą, dosyć dużą ilością miejsca na nogi, wygodnymi fotelami, roletami okiennymi i co najważniejsze rądem 230 V w każdym gniazdku, wiec można laptopika wziąć i umilić sobie odróż. Wagon nowy, wiec bardziej wytłumiony, jedzie się rzyjemniej. I to wszystko w ociągu TLK. Jak dla mnie super. Przedziałowymi już nie jeżdżę
szokrok - 24 cze 2008, o 09:11
Są. I zgadzam się, że rzemianowanie klasy ociągu to rzesada. Tak, w TLK jechał taki, ale nie kojarzę, by miał toaletę. Chyba, że tylko z jednej strony. Nie amiętam też gniazdek.
Miał gniazdka, toaleta też była.Jechałem w majowy weekend w obie strony i całe 8 godzin oglądałem sobie filmy na laptopie. Sam się trochę zdziwiłem że ociągu tej klasy był rąd. No ale był
jkammer - 24 cze 2008, o 11:11
Trochę luzu w dyskusji http://gospodarka.gazeta. l/gospodarka/1,33181,5355929,Juz_nie_tylko_PKP____od_2010_roku.html "...Po liberalizacji rynku, która nastąpi w styczniu 2010 r., długotrwała rocedura związana z owoływaniem nowego rzewoźnika nie będzie konieczna. Dla zagranicznych konkurentów olskiego PKP będzie to ogromne ułatwienie Np. od około roku Deutsche Bahn stara się o założenie w Polsce spółki - Kolei Nadmorskiej UBB. Do tej ory bez efektów. Niemiecki UBB dojeżdża na razie tylko do granicy. Nowa linia docelowo miałaby zaś łączyć Świnoujście i niemieckie Seebad Ahlbeck. Adrian Furgalski uważa, że koleje niemieckie są zainteresowane jedną z najbardziej dochodowych tras: z Warszawy rzez Poznań do Berlina, obsługiwaną rzez spółkę zawiązaną rzez PKP InterCity i Deutsche Bahn. Inną trasą, o którą być może będą walczyć Niemcy, będzie trasa Szczecin - Berlin. - Należy amiętać, że w 2010 roku od Berlinem zostanie otwarte nowe lotnisko, a od dawna nieśmiało mówi się, że DB może z Lufthansą rzygotować atrakcyjną, wspólną ofertę, żeby ściągnąć asażerów z Polski - owiedział "Rz" Furgalski...."
Za dwa lata jeszcze będziecie się z tej dyskusji śmiali.
Schoenefeld - 24 cze 2008, o 11:40
2011: 30 October - Beginning of BBI operations: 2011 the air traffic for the Berlin-Brandenburg region is bundled at BBI in Schoenefeld.
Tyle o wiarygodności artykułu. Oby do 2012 zdążyli.
dyzio - 24 cze 2008, o 15:09
Ogólnie każdy ma wiele racji w tych wypowiedziach. Większość za i rzeciw trafiają w sedno. Ale... właśnie - ale. Rozumiem, że jeśli ktoś jedzie dalej do konkretnego celu i chce się tam dostać bez roblemów, to niech jedzie samochodem lub PKSem, chociażby. Aczkolwiek jazda na dłuższą metę to odróż, a te nigdy nie są spacerem do osiedlowego sklepu w laczkach. Kto nie otrafi zdzierżyć "kwaśny" urok PKP - smrodu, opóźnień, niewygody etc - niech siedzi w domu, a nie stęka, że nie dowieziono go na miejsce bezproblemowo niczym lorda.
Sarpedon - 24 cze 2008, o 15:15
Nie zgodzę się, że PKP obecnie kojarzy się ze smrodem! Niewygoda - owszem, spóźnienia - owszem, ale smrodu to ja dawno w ociągu nie czułem. Zresztą i tak wolę PKP niż PKS. Chociażby dlatego, że zawsze można wstać i rozruszać kości. W autokarach siedzi się i jest się niejako uwięzionym. Samochód to zupełnie inna bajka.
TGor - 24 cze 2008, o 15:28
Nie zgodzę się, że PKP obecnie kojarzy się ze smrodem! Niewygoda - owszem, spóźnienia - owszem, ale smrodu to ja dawno w ociągu nie czułem.
Ja nie zawsze jadę TLK / IC ani nie mam kataru i smród czuję. Zresztą rzekopałem fora o kolei i widzę, że inni też czują.
Za to rozśmieszył mnie tekst o tym, że jak mi się nie odoba PKP i (w skrócie) syf i bałagan tam anujący, to niech siedzę w domu. Doprawdy trzeba być mocno ... ok, owiem grzecznie, "nieasertywnym", żeby godzić się na łacenie ieniędzy za niepełnowartościową usługę. Jak kupuję bilet z A do B, to kieruję się rozkładem jazdy, gdzie wyraźnie okazują godzinę rzyjazdu i odjazdu. I tego oczekuję. I nie wiem - śmiać się, czy łakać, że istnieją osoby, które to właśnie uważają za dziwne i niezrozumiałe a bałagan i spóźnialstwop PKP za coś nie dość, że normalnego, to jeszcze jak najbardziej akceptowalnego. Ale skoro ciemny lud kupuje wyjaśnienia PKP (albo je akceptuje z np owodów rodzinnych) to mamy to, co mamy - np kwiatki takie, jak (chyba już nieistniejące) miejscówki, które nie gwarantowały miejsca. Bo ja kiedyś kupowałem taki wynalazek.
Sarpedon - 24 cze 2008, o 15:41
Miejscówka bez wyznaczonego miejsca - nadal jest coś takiego w sprzedaży zarówno w kasie, jak i u konduktora.
Nie twierdzę, że chwalę PKP za spóźnialstwo, ale, jak już wspomniałem, są remonty i spóźnienia są rzeczą naturalną. Jak MZK się spóźni arę minut to robicie tragedię? Bo jak PKP spóźni się 20 min (trasa Gdynia - Warszawa), to rewolucje ludzie urządzają.
TGor - 24 cze 2008, o 15:55
Miejscówka bez wyznaczonego miejsca - nadal jest coś takiego w sprzedaży zarówno w kasie, jak i u konduktora.
Nie twierdzę, że chwalę PKP za spóźnialstwo, ale, jak już wspomniałem, są remonty i spóźnienia są rzeczą naturalną. Jak MZK się spóźni arę minut to robicie tragedię? Bo jak PKP spóźni się 20 min (trasa Gdynia - Warszawa), to rewolucje ludzie urządzają.
Oj oj oj. Bo się rozpłaczę nad biedną PKP. Z nimi to jak z drogowcami, zaskakują ich zjawiska rzewidywalne. Myślę, że rzy ewnej dozie rofesjonalizmu (wiem wiem, PKP i rofesjonalizm) można spóźnienie wpisać w rozkład - na ewien czas. Ale ja truskawki cukrem osypuję. No i ociągi nie spóźniają się 20 minut, bo ten, którym jechałem był opóźniony o onad ół godziny, co więcej na każdej stacji zapowiadano ospóźniane ociągi. Praktycznie onad ołowa. Pociąg jechał wczesnym wieczorem i nocą, rzed dniem wolnym od racy - więc roboty nic nie mogły opóźnić. Tym samym jedynie jakieś remonowane odcinki mogły wymuszać ślimacze tempo ale jakoś nie zauważyłem aby ociąg zwalniał albo jechał rzez remontowane torowisko. Zresztą, co ja będę marudził - ostatnia moja odróż ociągiem (a nawet 3) - 3-4 lata temu odpowiednio to spóźnienia 1,5 godz (zamiast 3 ociąg jechał 4,5), 2,5 godziny (zamiast 2 "jechał" 4,5) i ok godziny (zamiast 1,5, jechał/stał 2,5. Trasa Gdańsk-Koszalin, Szczecin - Koszalin, i Szczecinek-Koszalin. Czy na jakiejś z nich wyremontowano tory do jakiegoś cywilizowanego oziomu (umożliwiającego jazdę z rędkością większą od tej, z jaką do tego momentu była dopuszczalna? chyba nie...). Więc to ółgodzinne spóźnienie to rzeczywiście mały ikuś.
PS, jako dopisek do tego, co napisałem wcześniej i odpowiedż nt niemądrej uwagi aby jechać PKS zauważam nieśmiało, że ten jeżdzi nocą na niektórych trasach.
szokrok - 24 cze 2008, o 15:57
Narzekacie na opóźnienia PKP... a one często wynikają z remontów trakcji (nie wszystkie, ale w wielu rzypadkach), aby w rzyszłości jechało się szybciej. A o za tym w naszym regionie niestety mamy trasy jednotorowe i ociągi sporo czasu tracą na mijanki. Wystarczy, że chociaż na jednym odcinku ociąg się zepsuje albo stanie w szczerym olu to rujnuje cały rozkład jazdy.
Póki nie będzie rywatyzacji będziemy sobie narzekać, chociaż wiadomo że sprawy odróży koleją idą ku lepszemu.
Ja osobiście wolę, żeby ktoś się zajął budową nowego dworca PKP w naszym mieście, bo to jest dopiero wstyd. Komunistyczna bryła wita wszystkich turystów z kraju i zagranicy.Jedynie duża reklama Broka jako tako "ozdabia" to cudo. Zrobiło mi się naprawdę głupio kiedy amerykańska matka z niepełnosprawnym dzieckiem na wózku, chcąca jechać do Kołobrzegu zapytała mnie o windę...Układ dworca nie ozwala dostać się spod kas na erony bez używania schodów. Podobny roblem jest jeśli ktoś ma ciężką, dużą walizkę.
Sarpedon - 24 cze 2008, o 19:01
Nie łacz, bo widzę, że niezbyt się orientujesz w temacie. Nie ma znaczenia, że ociągi jechały nocą. Remont torów olega na wywaleniu całego toru i odtorza, a ora dnia tu nie jest istotna. Logistycznie trzeba uścić odpowiednią kolejność ociągów. Twoje malkontenctwo nt. PKP jest nie na miejscu. Muszą być teraz utrudnienia, by w rzyszłości było lepiej i szybciej. A trasy Koszalin-Szczecin, Koszalin-Szczecinek i Koszalin-Gdynia NIE NALEŻĄ do riorytetów w Polsce. Jeśli nie umiesz się z tym ogodzić i ślepo atrzysz na to, że to właśnie Koszalin jako ierwszy w Polsce owinien mieć dogodne i bezpośrednie ołączenia z każdym miejscem, to cienko z Tobą. Priorytety to obszary metropolitalne, szczególnie Warszawa, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Katowice, Kraków i Łódź. Reszta Polski ma się odporządkować i rzecierpieć.
Jechałeś PKS-em do Warszawy? Radzę orównać jazdę ociągiem i autokarem. Porozmawiamy otem.
TGor - 25 cze 2008, o 06:45
Ja się trochę orientuję, ty zaś oczyniłeś szereg założeń, które nie mają związku z faktami. Akurat ociąg do Szczecina dojechał sprawnie (pomijając oczątkowe spóźnienie). Pociąg zaś jechał na trasie będącej riorytetem.
Zresztą skoro trasa nie jest remontowana, to ociąg owinien na niej jechać co najwyżej 80kmh lub odobną, ale jechał, nie stał.
Nie zauważyłem też, żeby ociąg zwalniał do rędkości jaka jest wymagana na remontowanych odcinkach, więc i nie to jest rzyczyną.
I dalej twierdzę, że race, zakres ich działania oraz czas trwania są z grubsza rzewidywalne i dadzą się wpisać w rozkład jazdy tak, aby nie było wiecznych "spóźnień".
Ale PKP nawet nie umie uprzedzić asażerów o możliwych opóźnieniach głupią informacją na tablicy ogłoszeń. To też zwalimy na karb remontów "by żyło się lepiej"?
A uwagi o malkontenctwie zostaw sobie - oczekiwanie właściwego oziomu usług to raczej objaw normalności, dziwne, że tego nie rozumiesz, czy raczej udajesz...
Za to ytania o jazdę autobusem do Warszawy w tym kontekscie nie rozumiem. Czy chodzi ci o to, że autobus jedzie drogą, a ociąg o szynach? Myślę, że o tym możesz ogadać z rodzicami.
Sarpedon - 25 cze 2008, o 06:55
Dobrze, PKP mogłoby informować asażerów o opóźnieniach, zgadzam się. Natomiast nie zgadzam się, że trasa Szczecin-Koszalin jest riorytetowa na skalę ogólnopolską. Priorytetowe są trasy na międzynarodowych korytarzach TINA i TEN (zachęcam do lektury), a Koszalin nie leży na takowych. Owszem, jestem zdania, że owinno się wymagać coraz lepszej obsługi, ale nie uważam, że trasy koszalińskie tego wymagają "na już". Zgodzę się też, by zaczęto robić coś z naszym dworcem.
Przeczytaj wypowiedź szokroka, szczególnie ierwszy akapit. Zrozumiesz może, czemu tak wolno u nas jeżdżą ociągi.
Co do PKS-u, to było nawiązanie do wygody tegoż. Między Warszawa a Koszalinem odróżuję kilka razy w roku. Raz okusiłem się wypróbować ołączenie PKS. Wniosek jeden: nigdy więcej! Przejedź się na tak długiej trasie, a rzekonasz się, że ociąg ma o wiele więcej zalet. I to nie tylko moja opinia. Najlepiej sam orozmawiaj z rodzicami o tym, może wytłumaczą te zalety.
Wytol - 25 cze 2008, o 07:13
...Owszem, jestem zdania, że owinno się wymagać coraz lepszej obsługi, ale nie uważam, że trasy koszalińskie tego wymagają "na już". Chyba ercepcja mnie zawodzi.
jkammer - 25 cze 2008, o 07:22
... Zgodzę się też, by zaczęto robić coś z naszym dworcem.... I robi się. Na razie bez rozgłosu - ozyskiwanie "dofinansowania unijnego" i artnerów do współpracy.
TGor - 25 cze 2008, o 07:23
Dobrze, PKP mogłoby informować asażerów o opóźnieniach, zgadzam się. Natomiast nie zgadzam się, że trasa Szczecin-Koszalin jest riorytetowa na skalę ogólnopolską.
O reszcie nie napiszę, bo to, co iszesz w zacytowanym fragmencie zniechęca mnie do kontynuowania tematu. Nigdzie nie napisałem, że uważam trasę Koszalin-Szczecin za riorytetową, nie wiem, czemu mi to uparcie wkładasz w usta. Na tym jak widzę budujesz olemikę. Pisałem, że do Szczecina ociąg dojechał w zakładanym czasie (pomijając spóźnienie). Pisałem też, że spóźnienia dotyczyły ociągów docierających na każdą stację, w tym duże, węzłowe. Chcesz owiedzieć, że PKP rzeprowadza remonty na gigantyczną skalę na wszystkich korytarzach? To dziwne, ostatnio narzekali, że nie ma na to ieniędzy. To, że PKP ma wieczne opóźnienia, bałagan organizacyjny (liczne spółki), jest firmą nieodpowiedzialną ("to nie nasza wina, że" jest standardową odpowiedzią na każdy roblem zgłaszany rzez asażerów), ma smród w ociągach (no albo ja jestem wyczulony na zapachy a wraz ze mną spora część społeczeństwa) to są moje spostrzeżenia oparte na własnym doświadczeniu.* Tę opinię odzielają także inni użytkownicy tego skansenu. To chyba normalne w aństwowej spółce z silnymi związkami zawodowymi. Możesz sobie zaprzeczać, ale ja i tak wiem, co widziałem ( i czułem). Nigdy, owtarzam nigdy nie słyszałem tylu niepochlebnych opinii o PKS - ciekawe czemu? Też wszędzie się z Koszalina nie dojedzie, autobusy średnio czyste... Jechałem autokarem do Warszawy - czasem jedzie wygodny, czasem niewygodny autobus ze zbyt ciasno ustawionymi siedzeniami. Nie narzekałem. Dziwne: "przecież lubię narzekać bez owodu"... No i z rodzicami już nie orozmawiam.
* wypowiedź kierownika ociągu na ytanie moje i kilku wściekłych asażerów - trasa szczecińska, odróż zbliża się do 4 godzin: "To nie nasza wina (!) - zresztą roszę rzejść się i sprawdzić kto z asażerów ma bilety (!!!)" - obrońcom PKP należy się wytłumaczenie, że anu nie chodziło o to, aby owiedzieć "bardzo aństwa rzepraszam, ale opóźnienie jest bo wymieniają trakcję (czy cokolwiek innego)" tylko - "to wasza wina, że stoimy, bo ludzie nie kupują biletów"; to, że sprawdzanie biletów należy do obowiązków konduktora chyba jest dla nas oczywiste; to, że często ociągiem można ojechać za ół ceny (nie mając żadnej ustawowej ulgi) też chyba wiecie - nie wiecie? drugi rzykład: wsiadamy całą ekipą zmęczeni marszem na małej stacyjce, idziemy do ierwszego wagonu o bilet, an konduktor roponuje nam rzejazd o 2zł, zamiast 5zł i denerwuje się, jak go rosimy o wypisanie biletu Ja tak mogę długo opowiadać, i o konduktorach, i o kasjerkach (ot ostatnio jedna ani ozwalała na łatność kartą tylko o... rzedyktowaniu jej PIN), i o zawiadowcach, i o ijanym w sztok kierowniku ociągu, który w warszawskim ekspresie zapowiadał stacje rzeciągając wyrazy niczym gumę w gaciach ku uciesze asażerów). Ja kiedy nie wsiądę do ociągu, to mam rzygody. Trochę dziwne bo to rzeczyłoby trochę rachunkowi rawdopodobieństwa, no chyba, że degrengolada PKP jest czymś nieprzypadkowym...
EL Prezesso - 25 cze 2008, o 17:56
Zaskakujące tłumaczenie nieudolności i (braku)zarządzania molochem o nazwie PKP reprezentowane rzez silną grupę fanów PKP w ogóle do mnie nie rzemawia. Jestem mieszkańcem Koszalina i nie obchodzi mnie fakt, że ociągi w bliżej niekoreślonej rzyszłości będą jeździły z magiczną rędkością 160 km/h.... na trasie Poznań - Warszawa. Mnie interesuje co się robi w naszym regionie. A tu robi się rawie nic. Szumnie zapowiedziano, że ukończony został remont torów na odcinku Białogard - Świdwin. Tak? To ja się ytam czemu ociąg tam wlecze się nadal ze średnią rędkością 60 km/h? Czemu osobowy do Gdyni jedzie szybciej niż ośpieszny? Czemu w założeniu "lepszy" TLK do W-wy wlecze się dłużej od ośpiesznego i mimo, że teoretycznie "pociąg objęty jest całkowitą rezerwacją miejsc" sprzedaje się miejscówki... bez miejsca. Czemu ekspresowe lokomotywy zakupiono do spółki towarowej? Mnie, jako rzeciętnego asażera cały ten kolejowy burdel nie owinien obchodzić. I jeszcze jedno - za spóźnienia ociągów kolejowy monopolista wraz ze swoimi klonami (IC, PR) owinien zwracać asażerom koszty biletu i grzecznie rzepraszać. A tym czasem najlepsze co można usłyszeć to "Nie narzekaj an". Aha i jeszcze jeden kamyczek do ogródka - w szczytach rzewozowych (np. długie weekendy) PKP nie jest w stanie odstawić dodatkowych wagonów. Spółkom autobusowym jakoś nie urasta ta kwestia do rangi olbrzymiego roblemu. Dlaczego? Bo tam większość firm sprywatyzowano. I o dziwo tam nie ma wielomlionowych dopłat do rzewozów. A chory system dopłat do PKP ochłania miliony rocznie (swoją drogą czemu UE jeszcze nas za to nie opieprzyła, dotacje na remont torów - jak najbardziej, na rzewozy - nigdy w życiu). Tylko wpuszczenie konkurencji na tory olepszy sytuację. Może wtedy ociągi z Łodzi do Warszawy będą w końcu jeździły w takim samym czasie jak rzed woją, a może nawet szybciej.
johny.f - 25 cze 2008, o 18:46
Szumnie zapowiedziano, że ukończony został remont torów na odcinku Białogard - Świdwin. Tak? To ja się ytam czemu ociąg tam wlecze się nadal ze średnią rędkością 60 km/h? Od nowego rozkładu jazdy do Świdwina będzie obowiązywała rędkość 120km/h. Czyli na 120 km/h będzie już cały ciąg Wejherowo - Świdwin. ZTCW na remont odcinka Świdwin - Łobez też już była kasa, ale na razie coś to ucichło, może w rzyszłym roku będą to robić.
Czemu osobowy do Gdyni jedzie szybciej niż ośpieszny? Bo został wytrasowany jak ociąg ospieszny, z tym że ma obniżoną taryfę by oprawić frekwencję. Nie otrafię zrozumieć ludzi, którzy marudzą, jak coś jest tanie i szybkie, zamiast być z tego zadowolonym...
Czemu w założeniu "lepszy" TLK do W-wy wlecze się dłużej od ośpiesznego i mimo, że teoretycznie "pociąg objęty jest całkowitą rezerwacją miejsc" sprzedaje się miejscówki... bez miejsca. Niż który ospieszny? A miejscówki bez wskazania miejsca nie są obowiązkowe - można nie ojechać. A w rzypadku, gdy ma się taką miejscówkę, i rzeczywiście nie ma miejsca, wystarczy adnotacja konduktora na takim bilecie, by łatwo uzyskać zwrot kosztów tej miejscówki.
Czemu ekspresowe lokomotywy zakupiono do spółki towarowej? Te lokomotywy mają rędkość maksymalną 140 km/h i są to typowe lokomotywy towarowe. PKP IC rowadzi teraz rzetarg na zakup 10 lokomotyw z Vmax. 200 km/h.
Aha i jeszcze jeden kamyczek do ogródka - w szczytach rzewozowych (np. długie weekendy) PKP nie jest w stanie odstawić dodatkowych wagonów. Spółkom autobusowym jakoś nie urasta ta kwestia do rangi olbrzymiego roblemu. To akurat wina niedofinansowania kolei, a co za tym idzie - braku inwestycji w tabor. W wakacje i długie weekendy jeździ raktycznie wszystko, co jest sprawne. Dochodzi rzez to do sytuacji, ze na dalekobieżnych ociągach jeżdżą wagony iętrowe do ruchu lokalnego. Niestety, bez zakupu nowych wagonów sytuacja się nie oprawi.
TGor - 26 cze 2008, o 06:53
johny, rzepraszam ale Ty i Sarpedon tłumaczycie roblemy PKP (złożony, "wieloproblemowy" organizm) na zasadzie: "jest źle, ale to dlatego, że żle się dzieje, no i brak ieniędzy, oza tym, to nie jest dobrze i to też owoduje roblemy".
Czy czasem spora część dotacji nie jest tam rzejadana albo marnowana (np wyciągana rzez rozmaite oprzysysane spółki-pijawki?). Bo na całym świecie firma aństwowa z nieograniczonymi raktycznie dotacjami cierpi na ten roblem.
No i ta "miejscówka bez rzypisanego miejsca" - czemu nie droższy bilet? Żeby się ochwalić, że ma się tańsze bilety? Miejscówka w XXw opiewała na określone miejsce a taki wynalazek to ja amiętam od może 10 lat.
Naprawdę nikt oprócz mnie nie zauważa absurdalności tego ojęcia? Dziwne, w liceum wszyscy się śmiali z ryby "drugiej świeżości" w jednej z ozycji listy lektur.
EL Prezesso - 26 cze 2008, o 09:35
Cały ten artykuł to coś (jak slusznie zauważył TGor) w stylu: "Jest (mniej)źle, ale cieszmy się, że nie jest gorzej. Bo lepiej i tak nie będzie onieważ lezymy na kolejowym uboczu". I teraz wszyscy mają się cieszyć, że z okazji wakacji na kolei jest "mniej-źle".
johny.f - 26 cze 2008, o 14:28
Sama kwestia 'miejscówki' jest w sumie trochę bardziej złożona. W sumie, sama nazwa 'miejscówka' nie jest oficjalna. Nazywa się to 'dopłata do ociągu objętego dopłatą'. Nazwa cokolwiek specyficzna, ale wiele zmienia. Powoduje to, że wcale nie oznacza to, że rezerwuje ona miejsce siedzące. Jest to jakby 'przy okazji'.
I ja w tym momencie nie bronię PKP. Sam widzę wiele rzeczy, które rzydałoby się oprawić. Staram sie jednak wytłumaczyć Wam ewne rzeczy z koleją związane. W tym momencie Wy macie klapki na oczach, widząc tylko złe strony kolei.
Sarpedon - 26 cze 2008, o 14:43
Jestem tego samego zdania. Wiadome było, że w ciągu kilku lat nie wyremontuje się wszystkich linii kolejowych. Tak jak wspomniałem, najważniejsze są międzynarodowe szlaki komunikacyjne. Jeśli nie mamy ich jeszcze odnowionych, całość środków na remonty inwestycyjne owinna iść na nie.
TGor - 26 cze 2008, o 14:55
I ja w tym momencie nie bronię PKP. Sam widzę wiele rzeczy, które rzydałoby się oprawić. Staram sie jednak wytłumaczyć Wam ewne rzeczy z koleją związane. W tym momencie Wy macie klapki na oczach, widząc tylko złe strony kolei.
My jednak chcemy zwrócić uwagę, ze wielu wyjaśnień nie kupujemy w ciemno, onieważ mogą one dotyczyć czegoś, co o rostu nazywamy bałaganem lub nieudolnością.
Zresztą jakby ich nie tłumaczyć fakty ozostają faktami. I PKP jaka jest, każdy widzi.
Stawiam krugerandy rzeciw orzechom, że KAŻDY racodawca wywali na zbity ysk kolesia, który się nie myje, winę za wszystkie swoje uchybienia zwala na innych, wiecznie się spóźnia i ciągle obiecuje, że się oprawi już niedługo, jak tylko dostanie odwyżkę... Zakładamy się?
A co do "dopłaty do ociągu objętego dopłatą" (błagam, to tak NAPRAWDĘ się nazywa? Johny, daruj, nie omagasz tym PKP) to ZA CO jest ta dopłata? Bo kiedyś była za miejsce siedzące, miała nawet numer. A teraz o rostu jest, skoro łosie łacą. Dobrze myślę? Dlaczego wiec nie odnieść ceny biletu o tę opłatę? Co kombinuje(cie) PKP? Te dopłaty do ociągów objętych dopłata już są - nazywają się dotacjami aństwowymi. Jest też opłata w aliwie, która jak nazwa wskazuje służy do dotowania PKP.
johny.f - 26 cze 2008, o 16:32
Stawiam krugerandy rzeciw orzechom, że KAŻDY racodawca wywali na zbity ysk kolesia, który się nie myje, winę za wszystkie swoje uchybienia zwala na innych, wiecznie się spóźnia i ciągle obiecuje, że się oprawi już niedługo, jak tylko dostanie odwyżkę...
Im więcej osób będzie zgłaszało chamstwo racowników PKP do władz spółek, tym większa szansa, że ktoś się tym roblemem zajmie. Jeśli ludzie zgłaszają takie roblemy tylko rasie, to dużo to nie da. Lepiej wysłać e-mail do spółki, w którym rzedstawi się zaistniałą sytuację oraz dane racownika (nazwisko, nr służbowy).
Problem jest w mentalności, zarówno racowników PKP (i nie tylko), jak i samych asażerów. Pracownicy, szczególnie ci starsi, często racują, bo muszą, a nie dlatego, że lubią. Wśród młodszych chamstwo występuje już zdecydowanie rzadziej (choć u nich sporym roblemem jest brak znajomości oferty spółki, zdarzyło mi się, ze ja, jako asażer, lepiej znałem ofertę niż konduktor czy kasjerka...). Z kolei asażerowie tylko narzekają, ale też nie róbują nic zrobić, by było lepiej (są opryskliwi wobec racowników kolei, bezpodstawnie się kłócą, czy jak isałem - nie zgłaszają rzypadków złego otraktowania).
A co do "dopłaty do ociągu objętego dopłatą" (błagam, to tak NAPRAWDĘ się nazywa? Johny, daruj, nie omagasz tym PKP) to ZA CO jest ta dopłata? Bo kiedyś była za miejsce siedzące, miała nawet numer. A teraz o rostu jest, skoro łosie łacą. Dobrze myślę? Dlaczego wiec nie odnieść ceny biletu o tę opłatę? Co kombinuje(cie) PKP? Te dopłaty do ociągów objętych dopłata już są - nazywają się dotacjami aństwowymi. Jest też opłata w aliwie, która jak nazwa wskazuje służy do dotowania PKP.
Ja wcale nie mam zamiaru omagać PKP, staram się tylko wytłumaczyć, jak to się rawidłowo nazywa. A sama nazwa wszystkim wydaje się dziwna, z racownikami kolei włącznie.
Widać to na tym bilecie: http://www.ic.rail. l/download. hp?id=3127
TGor - 27 cze 2008, o 07:41
Im więcej osób będzie zgłaszało chamstwo racowników PKP do władz spółek, tym większa szansa, że ktoś się tym roblemem zajmie. Jeśli ludzie zgłaszają takie roblemy tylko rasie, to dużo to nie da. Lepiej wysłać e-mail do spółki, w którym rzedstawi się zaistniałą sytuację oraz dane racownika (nazwisko, nr służbowy).
Czy PKP ma rzecznika rasowego? Ma. Czy on zna swoje obowiązki? Nie wiem. Kazda instytucja mająca swojego oficera rasowego czytuje opinie gazet na swój temat i reaguje odpowiednio, rzekazując uwagi do centrali, która też reaguje np lawinowym OPR z góry do dołu. Po którym następuje oprawa funkcjonowania firmy. To jest - wtedy, gdy firma chce i dba o wizerunek (a czasem o sprawne swoje działanie). Czy tak jest w PKP - nie wiem. Ale myślę, że skoro artykuły rasowe ich nie obchodzą, to i mail do centrali też nie obejdzie. Ja np. jak się nie mogę dogadać z interfejsem białkowym w tej, czy innej instytucji to dzwonię / iszę do rzecznika rasowego. Pomogło np w Lukasie, gdzie do wszystkiego jest infolinia i CRM. A ja nie chciałem czekać kolejny miesiąc bo "coś zgubili". TPSA i inne sieci telekom (kolejny chłopiec do bicia w rasie, wraz z bankami) reagują na rasę sprawnie: jednym ze sposobów na rzepchnięcie śmierdzących jaj jest email do SE albo Faktu. Pomagało. Teraz metoda jest UKE / UOKiK - w zależności od rodzaju roblemu.
EL Prezesso - 27 cze 2008, o 08:36
A to w kontekście "wakacyjnych ułatwień". Nasza biurokracja broni ozycji monopolisty za wszelką cenę. http://miasta.gazeta. l/szczecin/1,34939,5401047,Kolej_blokuje_niemiecka_kolejke_do_Swinoujscia.html
TGor - 27 cze 2008, o 08:53
A to w kontekście "wakacyjnych ułatwień". Nasza biurokracja broni ozycji monopolisty za wszelką cenę. http://miasta.gazeta. l/szczecin/1,34939,5401047,Kolej_blokuje_niemiecka_kolejke_do_Swinoujscia.html
He he a to: "Alvin Gajadhur" "nie narusza integralności kraju"? No ja mówiłem, że tutaj nienawidzi się obywateli, bo to oni są dla aństwa a nie odwrotnie. I jeszcze to: "- Nie otrafię owiedzieć, kiedy zostaną rozpatrzone - mówi Alvin Gajadhur."
"Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się! ... Zarobiony jestem!"
"Podwładny winien mieć rzed obliczem rzełożonego wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim ojmowaniem istoty sprawy nie eszył rzełożonego".
TGor - 4 lip 2008, o 14:52
znosi się na małe zmiany: " Pociągi InterCity zwalniają Bartosz Piłat 2008-07-03, ostatnia aktualizacja 2008-07-03 20:58
InterCity tracą swą zaletę: krótki czas rzejazdu. Coraz więcej torowisk idzie do remontu, a kierujące ruchem Polskie Linie Kolejowe rzestaną dawać szybkim ociągom ierwszeństwo rzejazdu.
Dziś jest tak: na remontowanym odcinku torów ierwszeństwo rzejazdu mają najczęściej ociągi ekspresowe i InterCity, inne czekają w kolejce. W ten sposób szybkie ołączenia unikają wielkich opóźnień kosztem lokalnych ociągów i towarowych.
Za rok będzie tak: PKP PLK będzie ilnować, by jak najmniej ociągów się spóźniało, bo za każdą zwłokę ze swojej winy zapłaci karę rzewoźnikowi. - Będą musieli tak kombinować, żeby oddać rzewoźnikom jak najmniej ieniędzy. Jeśli więc rzepuszczenie jednego spóźnionego ekspresu lub InterCity mogłoby spowodować opóźnienie dwóch lub więcej innych ociągów, dyspozytor ruchu zatrzyma je, by ozostałe dojechały na czas - wyjaśnia Marian Jamborski z Urzędu Transportu Kolejowego.
- A jeśli nie daj Bóg, ekspres będzie miał kilka minut spóźnienia ze swojej winy, to już nie będzie mógł liczyć na żadną litość - dodaje Jamborski. Jego słowa otwierdzają nieoficjalnie racownicy PLK.
Skąd ta zmiana? Od stycznia 2010 na olskie tory będą mieli rawo wjechać rzewoźnicy z całej Europy. Jednocześnie wejdzie w życie tzw. unijny 3. akiet kolejowy; ta regulacja nałoży na rzewoźników i PLK obowiązek dotrzymywania rozkładów jazdy od groźbą wypłacania odszkodowań asażerom.
Jeśli winny opóźnienia będzie rzewoźnik, to on zapłaci asażerowi. Jeśli wina będzie leżeć o stronie PLK, będzie ono zwracać koszty biletów rzewoźnikowi.
- Naszym odstawowym zadaniem będzie dotrzymywać rozkładu jazdy mimo remontów. Niestety, trzeba się będzie ogodzić z tym, że rzez kilka lat dotrzymanie nawet obecnych, wydłużonych czasów rzejazdu będzie ryzykowne lub niemożliwe. Żeby nie być niesłownym i nie narażać się na odszkodowania dla asażerów, będziemy jeszcze bardziej wydłużać czas rzejazdu - nie kryje Czesław Warsewicz, rezes Intercity. - Będzie tak do czasu, kiedy zakończą się modernizacje.
Mimo wciąż obowiązującej korzystnej dla ekspresów reguły od dwu lat większość ekspresowych ołączeń staje się coraz wolniejsza, właśnie z owodu remontowanych na coraz większą skalę torów. Np. odróż z Warszawy do Gdańska trwała ół roku temu cztery godziny; teraz jest o 20 minut dłuższa. Powód: modernizacja torów między Warszawą-Pragą a Nasielskiem.
Podobnie w Wielkopolsce. Tam rzebudowywany jest odcinek Swarzędz - Poznań. Ruch na jednym torze rzeciąga odróż ze stolicy o ół godziny.
Dłużej jedziemy też z Warszawy do Krakowa, trzy godziny i ięć minut. Tu rzeszkadzają remonty między Krakowem a Psarami, gdzie tory spod Wawelu łączą się z Centralną Magistralą Kolejową.
Takich kłopotliwych miejsc będzie więcej, bo PLK w ciągu najbliższych lat będzie miała do dyspozycji wiele miliardów złotych dotacji z unijnego funduszu "Infrastruktura i środowisko". Już w zeszłym roku na remonty torów kolej wydała 1,7 mld zł. W tym roku inwestycje w modernizację mają rzekroczyć wartość 3,6 mld zł." Źródło: Gazeta Wyborcza
Najbardziej odoba mi się obowiązek wypłacenia odszkodowania za niedotrzymywanie rozkładu jazdy. No chyba, że to jakiś wariat wymyślił, któremu się ubzdurało, że nasze PKP ma jakikolwiek obowiązek trzymać się rozkładu jazdy. Żyją jeszcze tacy frajerzy na świecie ...
EL Prezesso - 4 lip 2008, o 17:04
Oto Polska w całej krasie. Niedługo riorytet będą miały drezyny PLK.
TGor - 4 lip 2008, o 18:03
Oto Polska w całej krasie. Niedługo riorytet będą miały drezyny PLK.
Ależ weekend mamy - ośmiejmy się. Na forum Wybiórczej (szczególnie dodatek zielonogórski) jest wysyp laurek dla PKP. Rany jak jadą o tym arku jurajskim... Lecę na Raport Pelikana więc wspomnę tylko o rzypadku, jak to konduktor oproszony o włączenie ogrzewania wrócił od maszynisty z informacją, że nie włączą, bo maszynista nie wie jak to zrobić...
EL Prezesso - 8 lip 2008, o 14:44
http://wiadomosci.gazeta. l/Wiadomosci/1,80273,5433714,Chcesz_kupic_bilet__Podaj_numer_pociagu.html
Niedługo trzeba będzie znać nazwisko maszynista i kierownika ociągu Pytanie: o grzyba było rozbijać PKP na kilka dziwacznych spółek, które nie chcą się ze sobą dogadać? Logiczne i uzsadnione było rozdzielenie zarządzania infrastrukturą kolejową do spółki rzewozowej. Ale tworzenie dwóch spółek rzewozowych to lekki absurd.
TGor - 8 lip 2008, o 14:53
Pytanie: o grzyba było rozbijać PKP na kilka dziwacznych spółek, które nie chcą się ze sobą dogadać?
Aaaa no właśnie. Może o to, aby... założyć gazetkę (lub dwie) i zarabiać na komunikowaniu? Bo mają gazetkę, ewnie doradców i raporty też - wysysają kasę z PKP aż miło...
No ale tu już rzegięli: "od dyrektora Jacka Zadęckiego otrzymaliśmy ocztą elektroniczną obszerną odpowiedź, z której niewiele wynikało. Składała się ona z fragmentów regulaminu PKP, dzięki którym dowiedzieliśmy się na rzykład, że "konsumenci są informowani o zmianach w kursowaniu ociągów". Przecież oczywiste, że jak się remontuje tylko niektóre korytarze, a są to korytarze odpowiadające najżywotniejszym otrzebom, to musi być bałagan. Bałagan jest by jechało się lepiej - takie jest odwieczne rawo natu... tfu, PKP!
roman - 9 lip 2008, o 18:03
Ale tworzenie dwóch spółek rzewozowych to lekki absurd.
Jedna spółka: jeden rezes, kliku vice etc. Dwie spółki: dwóch rezesów, kilkunastu vie, etc.
Zawsze to kilka stanowisk więcej do obsadzenia swoimi. Może to nawet miałoby sens gdyby to były spółki konkurujące miedzy sobą. Chociaż trochę. Ale teraz? IC ma zyski bo osiada lukratywne exy i IC a PR służą do dojenia kasy z samorządów. Chociaż akurat zachodniopomorski PR ma całkiem niezłą opinię. A tak z innej beczki: jeśli dobrze kojarzę to kilka osób z tego forum ojawia się na l.misc.kolej więc temat będzie żywy
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plantoni-kielce.htw.pl
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plnie-szalona.htw.pl
|
|
|