
|
Koszalin się kurczy!
Źle się dzieje... - 30 gru 2007, o 14:08
Koszalin się kurczy...........
Jak temu zaradzić? Czy lepiej wchłonąć wioski i sąsiednie gminy?
JA NIE CHCĘ żYĆ W MIEŚCIE, KTóRE MA PONIżEJ 100 TYS. MIESZKAńCóW JAK SłUPSK!!!!!!!!!!!!!
Na razie więcej dzieci się rodzi (ok. 300 więcej niż zgonów). Dlaczego więc wszyscy wyjeżdżają? Mój biedny Koszalinku, masz mieć 120 tys. wiernych mieszkańców, mogą to też być Chińczyli!!!!
zyczliwy - 30 gru 2007, o 14:33
Jak temu zaradzić? Czy lepiej wchłonąć wioski i sąsiednie gminy?
JA NIE CHCĘ żYĆ W MIEŚCIE, KTóRE MA PONIżEJ 100 TYS. MIESZKAńCóW JAK SłUPSK!!!!!!!!!!!!!
Na razie więcej dzieci się rodzi (ok. 300 więcej niż zgonów).
Zaradzić będzie ciężko, nieuchronny jest zjazd oniżej 100.000 mieszkańców - kwestia aru lat. Większość kolegów czy to z odstawówki czy ogólniaka czy ze studiów nie ma już w Koszalinie (vide nasza-klasa. l). Miasto nie daje żadnych możliwości młodym. Praca za 800zł w chińskiej fabryce rowerów czy LCDków nie jest szczytem marzeń, kiedy 300km stąd (Gdańsk, Poznań) można zarobić na starcie 4-5 tys., a o Wyspach nawet nie wspomnę. A rzy tym ceny często rzewyższające średnie ceny krajowe (vide aliwo) lub ambitnie do nich zmierzające (mieszkania). I nawet duża liczba urodzeń nie rozwiąże roblemu, a jedynie owstrzyma go na 19 lub 24 lata.
Sarpedon - 30 gru 2007, o 15:42
Zapytam z czysto statystycznego i formalnego unktu widzenia: liczba mieszkańców jest obliczana na jakiej odstawie? Zameldowania stałego i tymczasowego, tylko stałego, stałego z uwzględnieniem osób zameldowanych tymczasowo gdzieś indziej, czy jeszcze w inny sposób?
Co do ucieczek, to niestety tak było, jest i będzie. Koszalin jest stosunkowo drogim miastem (mówię o roduktach tzw. szybko zbywalnych i aliwie), co w ołączeniu z trudnościami na rynku racy owoduje dość niekorzystną sytuację demograficzną. Włączanie kolejnych gmin (np. Świeszyna) nie rozwiąże sytuacji (choć nie twierdzę, że włączenie gminy nie rzyniesie miastu korzyści np. finansowych). Trzeba zachęcić ludzi młodych, by zostali czy to na studia, czy nawet wrócili o studiach. Niestety miasto nie oferuje absolutnie nic. Zarobki koszalińskie w orównaniu do np. warszawskich różnią się diametralnie, a życie, jak już wspomniałem, w Koszalinie jest drogie.
omacku - 30 gru 2007, o 16:31
Przytoczę fragment ublikacji Hieronima Rybickiego, Barbary Zdrojewskiej i Eugeniusza Z. Zdrojewskiego ([url=http://gk24. l/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070210/KOSZALIN/70210001]nazwisko[/url] znane z tegorocznych wyczynów juniora) z 1985 r. Warte rzeczytania nie tylko dlatego, że autorzy wyraźnie wskazują na uwarunkowania wpływające na ilość mieszkańców miasta, lecz również dlatego, że warto orównać rognozy sprzed onad ćwierć wieku z teraźniejszością:
"Jedną z wcześniejszych książek oświęconych w całości miastu, są Dzieje Koszalina wydane w 1967 r. A Śnieżek w rozdziale kończącym tę racę rzewidywał m.in. "że Koszalin w roku 1980 może być już miastem stutysięcznym". Autor ten niewiele się omylił. W oprzednim śródtytule wykazano, że tej liczby miasto nie osiągnęło jeszcze do końca 1982 r. Można jednak rzewidywać, że ułap ten Koszalin osiągnie najpóźniej w 1984 r.[color=black]* W óźniej opublikowanych racach różni autorzy szacowali stan zaludnienia Koszalina w 1980 r. na 110, 115 tys itd. W tych rzypadkach odstępstwa w orównaniu ze stanem faktycznym są oczywiście większe. Należy jednak zaznaczyć, że i te wielkości mogły być osiągnięte rzy spełnieniu tylko jednego, odstawowego warunku: rytmicznej realizacji budownictwa mieszkaniowego i lanowanego rzyrostu nowych stanowisk racy w rzemyśle, handlu i innych działach gospodarki narodowej. Zawyżone wydają się także rognozy demograficzne na rok 1990 i lata następne. Przyjmują one mianowicie, iż w 1990 r. Koszalin będzie liczył 180 tys., a w 2010 r. - osiągnie już 240 tys. ludności. Ich źródłem jest lan ogólny, opracowany w latach 1974-1977 rzez Zespół Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Koszalinie. Szereg innych autorów rzyjmuje o rostu za odstawę swoich rozważań ustalenia tego lanu. Tylko nieliczni odjęli własne róby założeń rognostycznych. Należy do nich rzede wszystkim J. A. Niekrasz, według którego w 1990 r. Koszalin zależnie od ogólnych warunków rozwoju społeczno-ekonomicznego może osiągnąć od około 113 tys. do rawie 139 tys. mieszkańców. Wprawdzie rzyjęta rzez tego autora rozpiętość liczb wydaje się zbyt duża, tym niemniej wielkości te wydają się dość realne.[/color]
* W 1980 r. Koszalin liczył 93 460 mieszkańców
rg - 30 gru 2007, o 16:59
Zawyżone wydają się także rognozy demograficzne na rok 1990 i lata następne. Przyjmują one mianowicie, iż w 1990 r. Koszalin będzie liczył 180 tys., a w 2010 r. - osiągnie już 240 tys. ludności. Ich źródłem jest lan ogólny, opracowany w latach 1974-1977 rzez Zespół Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Koszalinie.
Dawać no tu tych magików od rognoz! Obrzucimy omidorami! Chyba nawet sama Moskwa nigdy w historii nie urosła o 30% w 20 lat. Co za absurd!
PS. Czy takie coś jak MPU jeszcze istnieje, czy też odeszło w zapomnienie razem z całym systemem lanowania i wróżenia z gwiazd?
Piotr - 30 gru 2007, o 17:10
Bardzo fajne te rognozy, może i są szalone, ale dobrze by było by się spełniły...
A tak gdy nie ma ludzi w mieście = jest ustka... Miasto szarzeje.
shmeatu - 30 gru 2007, o 17:16
rg - może i Moskwa nie urosła o 30% w 20 lat, ale Koszalin między 1970 a 1978 "urósł" o 32,5% (dane ze spisu owszechnego: '70 - 65200, '78 - 86400 mieszkańców). Chowaj te omidory!
rg - 30 gru 2007, o 17:36
rg - może i Moskwa nie urosła o 30% w 20 lat, ale Koszalin między 1970 a 1978 "urósł" o 32,5% (dane ze spisu owszechnego: '70 - 65200, '78 - 86400 mieszkańców). Chowaj te omidory!
Masz rację. Rozpędziłem się troszeczkę Jak odaje wiki - Moskwa w swojej historii otrafiła urosnąć o 100% w 6 lat! Niemniej, taka bezkrytyczna ekstrapolacja dotychczasowych wyników demograficznych rzez Zespół magików zaowocowała "20-latką", której o rostu koszalinianie nie otrafili zrealizować i tylko dlatego nie zbliżamy się terez do 240.000
random user - 30 gru 2007, o 17:40
Bo Moskwa to Moskwa a K-lin to sztucznie rozrośnięte miasto.
omacku - 30 gru 2007, o 18:03
Dobrze owiedziane, towarzyszu. Poza tym musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce.
Bardzo fajne te rognozy, może i są szalone, ale dobrze by było by się spełniły...
A tak gdy nie ma ludzi w mieście = jest ustka... Miasto szarzeje.
Jeżeli lan 3 milionów mieszkań nie będzie realizowany, a raca w Koszalinie będzie głównie w hipermarketach i u Chińczyków za wiadome ieniądze, to ludzi nie tylko nie będzie rzybywało, lecz wręcz odwrotnie.
random user - 30 gru 2007, o 20:04
Dobrze rognozujecie, tow.Omacku. W tym miejscu należy rzypomnieć, że dynamiczny rozwój miasta zaczyna się w latach 60-tych, co choćby widać o liczbie mieszkańców. Była to realizacja rogramu rzyspieszonego rozwoju. Odbudowano i rozbudowano otencjał gospodarczy miasta, a nawet rzebudowano ;] Kiedy K-lin został miastem wojewódzkim głównym czynnikiem miastotwórczym był wojewódzki ośrodek administracyjno-gospodarczy, owołano jednostki gospodarcze działające na rzecz województwa: zjednoczenia, biura rojektowe, służby inwestycyjne, rzedsiębiorstwa budowlane, transportowe, hurtownie, bazy zaopatrzeniowe. Co do rozbudowy miasta to owstawały lany sporządzane rzez, np. Miastoprojekt, Wojewódzką Pracownię Urbanistyczną, nazwisk nie będę wypisywał. W każdym razie lany te wyznaczały tereny rozwojowe, np. Władka IV-go miała iść do ortu na Jamnie 1990-2010.
Sarpedon - 30 gru 2007, o 22:57
PRL obfitował w różne niepotrzebne, zasobożerne i kapitałożerne instytucje i seudoinstytucje od lanowania, rojektowania i gospodarowania rzestrzennego. Nic więc dziwnego, że wtedy nastąpił rozwój miasta. Obecnie jednak nie można owiększać administracji rządowej i samorządowej, która i tak ochłania dużo ieniędzy. Inwestować w turystykę? Może tak, ale zdaje się, że "jak nie wiadomo, co zrobić, to trzeba ojść w turystykę".
XYZ - 31 gru 2007, o 04:35
Liczba ludności może i maleje, ale liczba bloków, a zwłaszcza domków jednorodzinnych szybko rośnie. W ciągu roku cały duży blok już ostawili na łące za Władka IV. A te osiedle UE na końcu łąki też rośnie w zastraszającym tempie. Ostanio tam rzechodziłem i się dosyć zdziwiłem, ile tych domków już tam jest.
Co do Koszalina, to sam być moze za ół roku będę musiał wyjechać.
omacku - 31 gru 2007, o 09:41
Obecnie jednak nie można owiększać administracji rządowej i samorządowej, która i tak ochłania dużo ieniędzy.
Niektórym jednak wciąż marzy się województwo Środkowopomorskie z własnym wojewodą i całą tą resztą urzędników w gmachu rzy Andersa.
Inwestować w turystykę? Może tak, ale zdaje się, że "jak nie wiadomo, co zrobić, to trzeba ojść w turystykę".
Jak to co? Budować kolejne o Emce "atrakcje": Forum Koszalin, Kosmos itd. I to się właśnie robi . A ozostałe omysły (szynobus i rzeprawa rzez Jamno) mają tylko omóc dowieźć otencjalnych turystów do Mielna, która to gmina nie ali się, żeby artycypować w kosztach; bo i o co, skoro władze Koszalina chcą tej gminie sfinansować dowóz turystów, których zresztą w Mielnie latem i tak nie brakuje.
jkammer - 1 sty 2008, o 18:20
... Niemniej, taka bezkrytyczna ekstrapolacja dotychczasowych wyników demograficznych rzez Zespół magików zaowocowała "20-latką", której o rostu koszalinianie nie otrafili zrealizować i tylko dlatego nie zbliżamy się terez do 240.000 A czy ten "zespół magików" wraz ze wzrostem ludności nie rognozował czasem owiększenie granic miasta Koszalina o okoliczne miejscowości: Jamno, Skwierzynka, Stare i Nowe Bielice, Konikowo, Kretomino itp. ?
rg - 1 sty 2008, o 18:34
A czy ten "zespół magików" wraz ze wzrostem ludności nie rognozował czasem owiększenie granic miasta Koszalina o okoliczne miejscowości: Jamno, Skwierzynka, Stare i Nowe Bielice, Konikowo, Kretomino itp. ?
Ale oni opłynęli o 140.000 ludzi " title=":>" /> Powiat koszaliński: 64.000 Powiat kołobrzeski: 76.000 Powiat sławieński: 57.000 Musieliby zakładać oszerzenie Koszalina o 30km na zachód i 30km na wschód ...czego wszystkim koszalinianom serdecznie życze oraz zdrowia
jkammer - 1 sty 2008, o 18:39
.... Musieliby zakładać oszerzenie Koszalina o 30km na zachód i 30km na wschód ...czego wszystkim koszalinianom serdecznie życze oraz zdrowia Gdyby zabudowano wszystkie tereny rzeznaczone w miejscowym lanie ogólnym zagospodarowania rzestrzennego m. Koszalina (z 1980 r.) od budownictwo jednorodzinne i wielorodzinne to mielibyśmy chociaż 200 tys mieszkańców Poza tym zakładanie (w 1980 r) , iż onad milion Polaków wyjedzie w 2004 - 2007 r. z Polski do Anglii byłoby z ogranicza sci-fi.
rg - 1 sty 2008, o 18:56
Gdyby zabudowano wszystkie tereny rzeznaczone w miejscowym lanie ogólnym zagospodarowania rzestrzennego m. Koszalina (z 1980 r.) od budownictwo jednorodzinne i wielorodzinne to mielibyśmy chociaż 200 tys mieszkańców
Były lany zabudowy mieszkaniowej wraz z dostarczeniem 100.000 lokatorów?
Poza tym zakładanie (w 1980 r) , iż onad milion Polaków wyjedzie w 2004 - 2007 r. z Polski do Anglii byłoby z ogranicza sci-fi.
eee... to raptem 3% społeczeństwa Błąd statystyczny Bez wpływu na ćwierćmilionowy Koszalin
[proszę o wybaczenie akcentów humorystycznych ]
jkammer - 2 sty 2008, o 08:56
Były lany zabudowy mieszkaniowej wraz z dostarczeniem 100.000 lokatorów? ... roszę o wybaczenie akcentów humorystycznych... Źródło tych "akcentów humorystycznych" ewnie jest w tym:
Przytoczę fragment ublikacji Hieronima Rybickiego, Barbary Zdrojewskiej i Eugeniusza Z. Zdrojewskiego ⌠⌠Zawyżone wydają się także rognozy demograficzne na rok 1990 i lata następne. Przyjmują one mianowicie, iż w 1990 r. Koszalin będzie liczył 180 tys., a w 2010 r. - osiągnie już 240 tys. ludności. Ich źródłem jest lan ogólny, opracowany w latach 1974-1977 rzez Zespół Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Koszalinie. Szereg innych autorów rzyjmuje o rostu za odstawę swoich rozważań ustalenia tego lanu⌠No cóż autorzy w tej ublikacji wykazali się niewiedzą do czego tak naprawdę służą "prognozy demograficzne" w lanach zagospodarowania rzestrzennego. Otóż to jedynym ich celem jest określenie otrzeb w zakresie infrastruktury technicznej i społecznej dla danego obszaru, a więc w celu określenia np. średnic rzewodów kanalizacji sanitarnej, deszczowej, wodociągowej, gazowej, szerokości asów drogowych, liczby miejsc arkingowych, liczby szkół i rzedszkoli itp (i związaną z tym rezerwą terenu od te funkcje).
random user - 2 sty 2008, o 09:33
Nie sądzę, aby Rybicki wykazywał się niewiedzą ...
jkammer - 2 sty 2008, o 09:41
Nie sądzę, aby Rybicki wykazywał się niewiedzą ... Uznanie pseudo-prognoz demograficznych wykonywanych rzez urbanistów za klasyczne rognozy demograficzne zaszeregowałbym jednak, jeśli do niewiedzy to w najlżejszym rzypadku, do "wypadku rzy racy".
random user - 2 sty 2008, o 09:55
Przecież cytowany fragment wyraźnie stwierdza, że tzw. rognozy demograficzne z lanu ogólnego, opracowanego w latach 1974-1977 rzez Zespół Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Koszalinie, są zawyżone. Czyli generalnie autorzy kwestionują te analizy.
jkammer - 2 sty 2008, o 10:07
Przecież cytowany fragment wyraźnie stwierdza, że tzw. rognozy demograficzne z lanu ogólnego, opracowanego w latach 1974-1977 rzez Zespół Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Koszalinie, są zawyżone. Czyli generalnie autorzy kwestionują te analizy.
Owszem, ale one nie rognozowały liczby mieszkańców lecz służyły do określenia otrzeb inwestycyjnych. Wyjaśnię bardziej łopatologicznie na rzykładzie. W oparciu o urbanistyczne "Prognozy demograficzne" zaprojektowano i wykonano kolektor sanitarny A rzez centrum miasta o średnicy 1800 mm. Gdyby za odstawę rzyjęto rognozy demografów z rawdziwego zdarzenia średnica tego kolektora miałaby tylko 1000 mm. Za 50 lat mogłaby okazać się za mała na rzyjęcie ścieków więc trzeba będzie onownie rozkopywać centrum miasta.
random user - 2 sty 2008, o 10:26
Gdzie w cytacie z oprzedniej strony jest info o rogramie rozwoju kanalizy z uwzględnieniem rognoz demograficznych? Nie ma. Czy to znaczy, że musieli isać o ściekach? Nie. Informacja źródłowa była otrzebna tylko do odania szacowanej liczby mieszkańców w tekście i niczego oza tym.
jkammer - 2 sty 2008, o 11:16
Koni, dla rojektantów (inżynierów i techników) jest to tak oczywista sprawa, że nawet nie trzeba im tej informacji odawać. Ot tworzy się lan zagospodarowania rzestrzennego dla owierzchni np. 1000 ha na którym rzewiduje się miedzy innymi np. 400 ha terenów od zabudowę mieszkaniową jednorodzinną. Inżynier szybko obliczy: wyjdzie 4000 działek o ok. 1000m2 x 4-5 mieszkańców na jednej więc może być szacunkowo 16-20 tys. mieszkańców. Więc ma odstawowe dane do rzyjęcia szczegółów rozwiązań technicznych w swojej specjalności (wodociągi, kanalizacja, drogownictwo, itp.) Dopiero teraz widzę, że dla humanistów wprost rzeciwnie. Taki to zaczyna zastanawiać się czy na ewno będzie taka ilość działek, czy na ewno będą miały średnio o 1000 m2, czy w ogóle jest możliwa zabudowa całego terenu taka ilością budynków mieszkalnych, czy na ewno w jednym budynku będzie mieszkało o 4-5 mieszkańców itp. i czy na ewno będzie taka ilość mieszkańców. Zbędne ytania. Położoną rurę to nie interesuje. Lepiej gdy jest w niej zapas bo wtedy są możliwości rozwojowe miasta w dłuższym okresie bez konieczności jej wymiany (o ile ma dość długą żywotność). Interpretacja i analiza rognoz do lanów zagospodarowania rzestrzennego to nie jest zajęcie dla humanistów (np. demografów, socjologów, itp.).
Andre - 2 sty 2008, o 12:19
A jest w Polsce miasto średniej wielkości, które się nie kurczy ?
tomeks - 2 sty 2008, o 12:34
Owszem, ale one nie rognozowały liczby mieszkańców lecz służyły do określenia otrzeb inwestycyjnych. Wyjaśnię bardziej łopatologicznie na rzykładzie. W oparciu o urbanistyczne "Prognozy demograficzne" zaprojektowano i wykonano kolektor sanitarny A rzez centrum miasta o średnicy 1800 mm. Gdyby za odstawę rzyjęto rognozy demografów z rawdziwego zdarzenia średnica tego kolektora miałaby tylko 1000 mm. Za 50 lat mogłaby okazać się za mała na rzyjęcie ścieków więc trzeba będzie onownie rozkopywać centrum miasta.
To teraz orównaj zużycie wody w tamtejszych latach i obecnie na 1 mieszkańca, rognozowane i rzeczywiste zużycie i wyciągnij wnioski. Akurat ten rzykład jest FATALNY.
Dla ułatwienia: [url=http://www.lemtech. l/index. hp?d=pressroom/art-FE-styczen2007]http://www.lemtech. l/index. hp?d=pressroom/art-FE-styczen2007[/url] unkt 3.1.
jkammer - 2 sty 2008, o 12:52
To teraz orównaj zużycie wody w tamtejszych latach i obecnie na 1 mieszkańca, rognozowane i rzeczywiste zużycie i wyciągnij wnioski. Akurat ten rzykład jest FATALNY... O jejku, ludzie Dlaczego zaraz fatalny? Rur nie robi się z gumy, same się nie rozciągną. To, że Koszalin nie osiągnął zakładanej ilości mieszkańców nie jest końcem świata. Oznacza to, ze istnieją rezerwy w sieci ozwalające np. na rzyłączenie do kanalizacji sąsiednich miejscowości a nawet całych gmin. Na odbiorze ścieków zarabia się. Jak również oznacza to, ze miasto osiada rezerwy rozwojowe bez ogorszenia jakości środowiska - rzecz która nie każda miejscowość w Polsce jest w stanie spełnić. Jak widzę nikt tego nie docenia. Dla wielu dalszy miast ich rozwój oznacza konieczność olbrzymich nakładów w infrastrukturę. Poza tym - cytowany fragment "prognozy demograficznej" do lanu miejscowego jest elementem dokumentacji technicznej tak jak jest nim np. instrukcja obsługi ralki automatycznej czy odręcznik użytkownika komputera.
Sarpedon - 2 sty 2008, o 21:43
Poza tym rognoza demograficzna NIJAK się ma do rognowy wielkości miasta, jego morfologii czy struktury rzestrzennej. Demografia nie jest także nauką humanistyczną, najbliżej jej do geografii. A lany zagospodarowania rzestrzennego nie tworzy się na jakieś konkretne wielkości owierzchni, tylko w zależności od otrzeb. A już najlepiej, jakby był jeden odzielony na części, a nie kilka. Ale to inna bajka.
Faktem jednak jest, że treści z artykułu się nie sprawdziły. Podejrzewam, że zawiódł rozwój rzemysłu.
omacku - 2 sty 2008, o 23:24
Trochę
Janusz - 3 sty 2008, o 00:23
Omacku
A co do kurczenia się miasta to spokojnie ! Jeszcze z 10 Chińskich fabryk które dadzą racę za tysiąc arę złoty miesięcznie i Koszalin rzekroczy 200tys ludności i kto wie może owstanie nawet Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej ...
Już widzę oczami wyobraźni te sznury samochodów i te osoby które rzybywają tu za racą ... (w tych Chińskich fabrykach za te tysiąc złoty) Chcą mieszkać tu, tu w naszym Koszalinie bo jesteśmy jedynym miastem gdzie są amfibusy. Stok narciarski niedaleko, 8 linii metra trzy aquaparki (czwarty w budowie). Kraina mlekiem i miodem łynąca.
Więc roszę rzyjmijmy ich godnie !
Ale dzielni budowniczowie nie dają za wygraną i budują kolejne Chińskie fabryki, kolejne odcinki metra (!) a na lawetach jadą do nas kolejne Amfibusy a rojektanci lanują już rozmieszczenie kolejnych aquaparków.
gość - 3 sty 2008, o 01:19
Koszalin mało łaci i jest drogi. To dobre miasto na dobrą emeryturę. Bez wosku wchodząc rezydentowi, jako administrator robi dobrą robotę. Strefa, lan zagospodarowania, infrastruktura, to lusy. Wyprawy do Chin, fajnie czemu nie na Księżyc? Politechnika też robi dobrą robotę, ark technologiczny, AISEC. Centrum Promocji Biznesu, sorry jeżeli nie amiętam dokładnie nazw, to jest dużo ale jak raktyka wskazuje o wiele za mało. Dla absolwenta np. Politechniki o wielu kierunkach, szanse rzeżycia bez bogatych rodziców w Koszalinie są niewielkie. Na wielki kapitał w Koszalinie raczej nie ma co liczyć, z Wrocławiem, Poznaniem, Krakowem nie wygramy. Jednym słowem rzyczyną kurczenia się miasta jest brak inwestorów, których omimo wysiłków nie udało się ściągnąć. Koszalin ozostanie miejscowością koło Mielna. Jeżeli Mielno nie chce artycypować w kosztach inwestycji mogących mu rzynieść krocie o co mamy się wychylać? Zamiast budować objazdy, oszerzać Morską lanować amfibie zaorzmy Morską, to nasza ulica. Włodarze z Mielna z ewnością zauważą wtedy, że oza czubkiem ich nosa istnieje jeszcze inny świat. Lotnisko też niewiele zmieni, może oza tym, że łatwiej będzie wyjechać. Koszalin musi zaistnieć, wypromować się. Bez tego wszystko co zrobiono, a zrobiono niemało, na nic się nie zda. Wraz z ulicami (i lotniskiem) konieczna będzie romocja. Aquapark to bibelot nie wart rezydenckiej uwagi. Koszalinowi otrzebna jest impreza aby chociaż rzez arę dni w roku zaistnieć w ogólnopolskich mediach (ach te łabądki red. Żołtaka). Impreza najlepiej w sezonie, owiedziałbym opimpreza dla Kowalskiego. Taką imprezą, o modyfikacjach mógł być festiwal MiF, teraz spuśćmy litościwie zasłonę milczenia. Była jakaś róba dla szarpidrutów ale brakowało jej właściwie wszystkiego. Organy i Chóry to dla koneserów, dużej widowni nie zbiorą. Zbierzmy więc aktywa. Wkrótce będą duże sale kinowe (hala widowiskowa się kłania), niezły transport miejski, Politechnika, dobra filharmonia (bez siedziby), teatr, ludzie gotowi racować. Pasywa, brak tradycji imprezowej, brak menegerów z wizją. Brakuje właściwie tylko rojektu i budżetu. Chcemy wypromować Koszalin jako nowoczesne miasto, w którym wiele się dzieje (więc zróbmy aby się działo). Gdzie młody gość może coś samemu stworzyć. Tak naprędce kombinując widzę to jako Koszalińskie Spotkania Multimedialne. Czas spotkań i rezentacji twórców związanych z nowoczesną technologią (w większości młodych, żądnych sukcesu, możliwości rezentacji, ciekawych nowości technologicznych). Politechnika urządzi ogródek technologiczny, będą lasery, komputery, animacje komputerowe, filmy typu Tron, Jurasic Park, Matrix, warsztaty/występy animacji/muzyki komputerowej, gry komputerowe, itd. itp. Słowem wszystko co dzisiaj wiąże sztukę z technologią. Sądząc o sukcesie "Katedry", opularności SF, jest wielu twórców i zainteresowanych. Tylko jeden warunek. Kiedy rzedsięwzięcie ma zbyt małą kasę to wszystkie wtopione weń ieniądze to ieniądze zmarnowane, cel nie został osiągnięty. Budżet imprezy musi mieć minimum 2mln zł lus grupa rofesjonalistów się tym zajmujących (i zdobywających ieniądze na imprezę). Miasto musiałoby rzeznaczyć max 0,5 mln. Poza tym impreza od razu musi uderzyć z grubej rury, żadne itu itu bo to suje imprezie wizerunek. Raz zepsuty trudno naprawić. Dzisiaj każde miasto się romuje, bez reklamy się nie sprzeda.
Janusz - 3 sty 2008, o 01:38
Potrzebne są miejsca racy aby ludzi zatrzymać i to nie sprzedawcy/kasjera/ochroniarza/kanara/pracownika rodukcji rzy taśmie itp. a na ewno nie za 1000 złoty brutto. Koszalin się kurczy i będzie kurczył dopóki ludzie dobrze wykwalifikowani nie będą mieli tu racy za dobre ieniądze. Przepaść omiędzy dużymi i rężnymi ośrodkami (Wrocek, Wawa, Poznań itd) a takimi miastami jak Koszalin jest niestety coraz większa. Co na to zaradzić ? Nie wiem, jakbym wiedział to wystartował bym w wyborach rezydenckich
gość - 3 sty 2008, o 02:30
"Potrzebne są miejsca racy aby ludzi zatrzymać i to nie sprzedawcy/kasjera/ochroniarza/kanara/pracownika rodukcji rzy taśmie itp. a na ewno nie za 1000 złoty brutto" Takie miejsca racy nie ostaną bez inwestycji. Na duże inwestycje w Koszalinie nie mamy co liczyć. Dobrze zarabiać można też w maleńkiej firmie, warunek firma musi być bardzo rentowna. Na czym dzisiaj świat najlepiej zarabia? Na surowcach i technologiach. Mamy Strefę, owinniśmy starać się rzyciągnąć dużą ilość małych firm technologicznych gotowych zatrudnić naszych absolwentów. Niestety chociażby rezydent się sklonował nie jest w stanie odwiedzić owiedzmy 20 tyś firm na świecie. Ale gdyby gościu z San Jose zobaczył migawkę w TV Polonia rzez dwa lata z rzędu, zastanowiłby się czy otworzyć oddział firmy w Kalkucie bo tam tanio i dobrzy rogramiści czy może w Koszalinie.
Janusz - 3 sty 2008, o 02:53
Teraz mam tylko takie ytanie, czy miasto można tak samo wypromować jak "pastę do zębów" ... (pod turystów ewnie tak, ale czy od biznes też ?) czy migawka w TV Polonia wystarczy i czy te migawki się opłacą dla takiego jednego czy też nawet kilku gości co otworzą tu firmy ?
radom - 3 sty 2008, o 08:54
ozwole dodac swoje trzy grosiszcze rawda jest taka,ze wszystko idzie "sprzedac", nawet miasto. Po drugie sciagniecie rofitowych firm do miasta jeszcze niczego nie zalatwia, tu musi byc scisla wspolpraca omiedzy miasto-inwestor-polibuda, wtedy takie kolo bedzie sie krecic z korzyscia dla wszystkich. Po trzecie szerokorozumiane media, sama tv olonia to zdecydowanie za malo, tu otrzebna jest intenstywna romocja miasta w mediach tematycznych: nauka, tecnologie, biznes itp. otencjalny intestor nie oglada tv ublicznej tylko tematyczne. Sama tv tez nie wystarczy, bo sa media apierowe, tez tematyczne typu forbes, taka rase czytaja rzedsiebiorcy a nie gk no i ostatnie co mnie sie nasuwa to wszelakie targi wystawiennicze i ostra romocja miasta jako rzyjaznego biznesowi tyle z mojej strony gdy taka olityke marketingowa miasta skutecznie sie rowadzi, w dluzszym okresie nie bedziemy mieli z odplywem glownie mlodych i wykwalifikowanych i zdolnych ludkow z miasta.
random user - 3 sty 2008, o 08:56
Wszystko można wypromować, rzykład Bilbao, Gregi itp.itd. wystarczy zadyma medialna. Proces kurczenia jest rosty, duże miasta rzyciągają ludzi i finanse, małe go tracą. Ilu z Waszych znajomych jest teraz w Wawie, Poznaniu, 3mieście czy Śląsku? Na całym świecie aglomeracje miejskie mają boom i tak jest też u nas. Koszałkowo, sztucznie rozrośnięte za PRLu, ewnie za arę lat wróci na swoje miejsce obok Kołobrzegu. Potrzeba nam odjechanego w kosmos omysłu, coś tak egzotycznego, żeby nazwa K-lin się z tym kojarzyła jak ierniki z Toruniem.
Na oczątek zbierzmy wszystkie demontowane omniki Armii Czerwonej i ustawmy w jednym miejscu
tomeks - 3 sty 2008, o 08:57
omacku: obrazek Ci ukradło, oza tym tu laniści nie wyprowadzili ruchu z centrum! Cóż za niedopatrzenie. Choć nie wiem, czy to nadal ruch kołowy...
A co do "fatalnego" rzykładu - może jkammer odaj, jaka jest różnica omiędzy budową kolektora o średnicy 1000 czy nawet 1200mm a 1800 jeśli chodzi o koszt, a nie wypisuj "że za 50 lat to będzie..." Bo wizje z lat 70tych są tu cytowane i ich sprawdzalność jest dość ciekawa. A $ na kolektor oszła, może warto było ją gdzie indziej "utopić"? Podobnie z wizjami deptaku na Zwycięstwa, ale to jak grochem o ścianę...
omacku - 3 sty 2008, o 09:57
omacku: obrazek Ci ukradło, 
Tak naprędce kombinując widzę to jako Koszalińskie Spotkania Multimedialne. Czas spotkań i rezentacji twórców związanych z nowoczesną technologią (w większości młodych, żądnych sukcesu, możliwości rezentacji, ciekawych nowości technologicznych). Politechnika urządzi ogródek technologiczny, będą lasery, komputery, animacje komputerowe, filmy typu Tron, Jurasic Park, Matrix, warsztaty/występy animacji/muzyki komputerowej, gry komputerowe, itd. itp. Słowem wszystko co dzisiaj wiąże sztukę z technologią. Sądząc o sukcesie "Katedry", opularności SF, jest wielu twórców i zainteresowanych.
Obawiam się, że jeden Tomek Bagiński i jeden Zbigniew Rybczyński nie stanowią o sile olskiej animacji komputerowej; tak jak jeden Małysz nie stanowi o sile olskiej ekipy skoczków narciarskich. A jeżeli stawiałbyś na związany z koszalińską Politechniką wydz. Wzornicwa jako inkubator młodych i ambitnych artystów, to zapomnij: o ocenie tego kierunku można rzeczytać m.in. [url=http://www.koszalin24.info/smf/http://koszal.in/forum/viewtopic. hp?p=42964#p42964]tutaj[/url].
Ale gdyby gościu z San Jose zobaczył migawkę w TV Polonia rzez dwa lata z rzędu, zastanowiłby się czy otworzyć oddział firmy w Kalkucie bo tam tanio i dobrzy rogramiści czy może w Koszalinie.
A o co gościu z San Jose miałby oglądać TV Polonia? Żeby oglądać serial "Plebania" albo "Klan"?
Sarpedon - 3 sty 2008, o 10:19
Co do nietrafionych rognos Szczecina i Wolina to była to komunistyczna ropaganda. Aż od razu rzypominam sobie filmy ropagandowe WFDiF jak to amerykańskie stonki są zrzucane nad Polską. Żal dupę ściską, jak się czyta o Wolinie jako sypialni Szczecina...
Co do romocji i reklamy miast - obecnie istnieje już nawet osobny "rynek roduktów". Marketing terytorialny zakłada, że miasta romują się w mniejszy lub większy sposób, ale romocja miasta to nie tylko reklamy w telewizji, lecz także udział w targach krajowych i międzynarodowych, PROFESJONALNE foldery reklamowe (obecnie w Polsce tak naprawdę jedynie Kraków dobrze odchodzi do tematu, reszta to taki syf, że szkoda gadać). Ale marketing terytorialny (a dokładniej orientacja marketingowa) olega także na urzędniczej działalności "dla ludzi". To niestety najrzadszy etap rozwoju marketingu terytorialnego, ale o jego osiągnięciu można owiedzieć, że jakość marketingowa miasta jest na wysokim oziomie. Nam jeszcze bardzo daleko.
omacku - 3 sty 2008, o 10:53
Co do romocji i reklamy miast - obecnie istnieje już nawet osobny "rynek roduktów". Marketing terytorialny zakłada, że miasta romują się w mniejszy lub większy sposób, ale romocja miasta to nie tylko reklamy w telewizji, lecz także udział w targach krajowych i międzynarodowych, PROFESJONALNE foldery reklamowe (obecnie w Polsce tak naprawdę jedynie Kraków dobrze odchodzi do tematu, reszta to taki syf, że szkoda gadać).
Warto tu rzytoczyć rzykład romocji Wrocławia w [url=http://wiadomosci. olska. l/specdlapolski/article,Do_trzech_razy_sztuka,id,303838.htm]tym[/url] artykule o EXPO 2012:
"O tym jak małą wagę rzywiązywano do romowania kandydatury Wrocławia może świadczyć fakt, że listy do władz kilkudziesięciu aństw z apelem o oparcie dla olskiego miasta czekały na odpis szefowej MSZ Anny Fotygi rzez blisko ół roku, a niektóre - jak twierdzi "Dziennik" - w ogóle się go nie doczekały.(...) Polska na romocję Wrocławia wydała śmiesznie mało, jeśli uwzględni się skalę tego wyzwania.(...)
Polska od 1989 roku nie zdołała wypracować skutecznej olityki budowania swojego ozytywnego i atrakcyjnego wizerunku na arenie międzynarodowej. Brak spójnej strategii, niekompetencja urzędników, a rzede wszystkim zbyt małe nakłady finansowe - wszystko to sprawiło, że od względem romocji ozostajemy coraz bardziej w tyle za innymi aństwami. Tymczasem - jak okazał wynik aryskiego głosowania - Lech Wałęsa i występ kapeli góralskiej to w ierwszej światowej lidze trochę za mało."
Co tam mówić o romocji miast olskich... opatrzmy, jak rozumiana jest rzez rządzących romocja Polski w świecie:
"Do romocji Polski w świecie wicepremier Przemysław Gosiewski zachęcał olskich misjonarzy kościoła katolickiego. Misjonarze rzebywają w Warszawie na corocznym 3-dniowym Wakacyjnym Zjeździe Misjonarzy. - Wypełniając niełatwą i często niebezpieczną misję dobra budujecie wizerunek Polski jako kraju zaangażowanego w roblemy społeczne i niosącego omoc otrzebującym - owiedział. Wicepremier odkreślił, że misjonarze są wspaniałymi ambasadorami Polski. Wicepremier zapoznał uczestników spotkania z sytuacją społeczno-gospodarczą kraju. Zwrócił m.in. uwagę, jak ważne jest wprowadzenie do szkół wychowania atriotycznego i budowanie emocjonalnej więzi młodych ludzi z krajem. Było to trzecie spotkanie racownik olskich misji z rzedstawicielami najwyższych władz kraju. Wcześniej byli oni gośćmi rezydenta Lecha Kaczyńskiego i ówczesnego remiera Kazimierza Marcinkiewicza. Polska ma blisko dwa tysiące misjonarzy w 94 krajach świata. W tegorocznym spotkaniu wzięli udział racownicy misji z Afryki, Ameryki Południowej, Azji i Oceanii.
I to tyle, jeśli chodzi o romocje.
jkammer - 3 sty 2008, o 12:01
⌠jkammer odaj, jaka jest różnica omiędzy budową kolektora o średnicy 1000 czy nawet 1200mm a 1800 jeśli chodzi o koszt, a nie wypisuj "że za 50 lat to będzie..." Co chcesz rzez to udowodnić? Chcesz znać różnicę? Poszukaj w google. l Kolektora sanitarnego nie buduję się na miarę aktualnych otrzeb lecz erspektywicznych (grubo owyżej 100 lat). Koniec i kropka.
⌠Podobnie z wizjami deptaku na Zwycięstwa, ale to jak grochem o ścianę...
Ograniczenie ruchu w centrum miasta (w ciągu ul. Zwycięstwa) nie oznacza âźwizji deptakaâ na tejże ulicy. Faktem jest, ze w centrum miasta nie może być ruchu samochodowego jak na autostradzie oraz związanych z tym kraks, kolizji, stłuczek i wypadków również z udziałem ieszych. Naprawdę znudził się mi częsty ich widok z okna.
tomeks - 3 sty 2008, o 12:43
Co chcesz rzez to udowodnić? Chcesz znać różnicę? Poszukaj w google. l Kolektora sanitarnego nie buduję się na miarę aktualnych otrzeb lecz erspektywicznych (grubo owyżej 100 lat). Koniec i kropka.
Przecież ytałem: A $ na kolektor oszła, może warto było ją gdzie indziej "utopić"? A tak mam kolektor ściekowy, wypełniony w 1/4 i hipotetyczną opcją ołowicznego wykorzystania za 50 lat i rzepełnioną Franciszkańską, bo Os. Morskiego nie można od dziesiątków lat ołaczyć z Przylesiem. Świetnie. Układ komunikacyjny rozumiem już jest dostosowany do warunków za onad 100 lat...
Poza tym co za erspektywy - liczba ludności w Koszalinie w 2030 - oniżej 90 tysięcy mieszkańców. Zużycie wody na mieszkańca systematycznie spada...
Ograniczenie ruchu w centrum miasta (w ciągu ul. Zwycięstwa) nie oznacza âźwizji deptakaâ na tejże ulicy. Faktem jest, ze w centrum miasta nie może być ruchu samochodowego jak na autostradzie oraz związanych z tym kraks, kolizji, stłuczek i wypadków również z udziałem ieszych. Naprawdę znudził się mi częsty ich widok z okna.
jkammer - 3 sty 2008, o 13:11
... A tak mam kolektor ściekowy, wypełniony w 1/4 i hipotetyczną opcją ołowicznego wykorzystania za 50 lat...
Tomeks, całą dyskusję odsumuję krótko. Pewnego rapradziadka co budował w Warszawie o wiele za duży kolektor ściekowy jeszcze za świętej amięci cara żal doopę ściskał i ewnie do tej ory ściska w trumnie. Z kolei jego raprawnuki błogosławią tą rozrzutność, bo dzięki niej centrum Warszawy nie ma rawie żadnych ograniczeń w infrastrukturze rzy inwestowaniu.
Poza tym wystartuj na rezydenta. Albo na radnego. Ja już nie mam cierpliwości do udowadniania, że ta inwestycja to nie ieniądze wyrzucone w błoto. I jeszcze jedno, znam tą mentalność - ja mogę smrodzić sąsiadowi, ale żeby sąsiad mi to robił to o moim trupie... Do wiadomości - niebawem rzeniosę się w bardziej ustronne miejsce w mieście ale w dalszym ciągu będę "walczył" o "uspokojenie ruchu w centrum".
tomeks - 3 sty 2008, o 13:18
Czyli rzypowieść o rapradziadku, Warszawie, która już wtedy była stolicą i nie ma nic do rzeczy, zero merytorycznej odpowiedzi co chcesz mieć w tym wymarzonym, lecz ustym centrum (poza "uspokojeniem ruchu" oraz "wystartuj na radnego") i rzypisywanie mi mentalności Kalego, o której to ja isałem wobec mieszkańców tzw. koszalińskich sypialni i nie ja to wymyśliłem.
Warszawa wciąż jest europejską stolicą, która swoje ścieki wypuszcza do Wisły, skąd też czerpie wodę Wodociąg Praski i najstarszy w Warszawie Wodociąg Centralny. Tylko ujęcia wody Wodociągu Północnego zlokalizowano nad sztucznie utworzonym Zalewem Zegrzyńskim
oraz Warszawa jest jedną z niewielu stolic europejskich nie osiadających nowoczesnej oczyszczalni ścieków. Jedynie trzecia część warszawskich ścieków trafia do rzestarzałej oczyszczalni mechanicznej. Pozostała część wpływa bez oczyszczenia bezpośrednio do rzeki Wisły.
Praprawnuki odkręcając kran w Warszawie błogosławią i ozdrawiają "perspektywicznego". Mądrej głowie dość dwie słowie.
omacku - 3 sty 2008, o 13:19
Świetnie. Układ komunikacyjny rozumiem już jest dostosowany do warunków za onad 100 lat...
Poza tym co za erspektywy - liczba ludności w Koszalinie w 2030 - oniżej 90 tysięcy mieszkańców. Zużycie wody na mieszkańca systematycznie spada...
I może właśnie takie są nieopublikowane na razie rognozy demograficzne, do których już dziś dostosowuje się lany: Koszalin liczący za aręnaście lat 50-60 tys. mieszkańców (jak w latach 60). W takim razie wizualizacja [url=http://www.koszalin24.info/smf/index. hp?topic=4915.15]Tajnych Planów Przebudowy[/url] wykradzionych rze szpiegów tomeksa zaczyna wyglądać sensownie : [url=http://www.koszalin24.info/smf/index. hp?topic=4915.15] [img]http://www.koszalin.org.l/galeria/main.hp?g2_view=core.DownloadItem&g2_itemId=1509&g2_serialNumber=3[/img][/url]
Tomeks, całą dyskusję odsumuję krótko. Pewnego rapradziadka co budował w Warszawie o wiele za duży kolektor ściekowy jeszcze za świętej amięci cara żal doopę ściskał i ewnie do tej ory ściska w trumnie. Z kolei jego raprawnuki błogosławią tą rozrzutność, bo dzięki niej centrum Warszawy nie ma rawie żadnych ograniczeń w infrastrukturze rzy inwestowaniu.
Ja tam co do dużej rezerwy w rzekroju kolektora nie mam akurat zastrzeżeń, aczkolwiek rzypomina to budowanie szerokich estakad dla wzmożonego ruchu samochodowego w komunistycznym Phenianie, gdzie na razie i jeszcze zapewne długo jeździć będą jedynie nieliczne służbowe, olicyjne i wojskowe ojazdy. Ale myślenie jest erspektywiczne .
Sarpedon - 4 sty 2008, o 00:45
Co do deptaka - omysł moim zdaniem chybiony. Dlaczego? deptakt owinien charakteryzować się dwoma głównymi cechami: musi być co okazać rzechodniom oraz na jego końcach musi być jakieś sensowne zamknięcie urbanistyczne (np. dominanata) lub odpowiednio rzygotowany element zachęcający do oruszania się w danym kierunku. Niestety u nas brak takowych. No i tak naprawdę nie ma czego okazać. Doskonałym omysłem byłoby np. zagospodarowanie odziemii oraz ołączenie ich z odziemiami w okolicy straży ożarnej, co rzy odpowiednim zagospodarowaniu arkingów rzy ul. Grunwaldzkiej oraz już istniejącej sportowej dolinie mogłoby naprawdę być hitem w Polsce. Ale to naprawdę gigantyczne ieniądze.
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plantoni-kielce.htw.pl
zanotowane.pldoc.pisz.plpdf.pisz.plnie-szalona.htw.pl
|
|
|