ďťż
 
Odnoœniki

 

Film to dobry pretekst



hrabia - 28 mar 2006, o 21:47
Witam Was wszystkich forumowicze aczkolwiek zbyt wielu niestety nie widzę. Jestem na formu o raz trzeci. Po raz ierwszy jako zalogowany użytkownik. A więc może jakby ełnoprawny tym razem. Ciekawym co Was skłania do bycia na forum. Chęć wymiany oglądów na wspólny, filmowy temat? I zaraz zapytuję dlaczego takiej rozmowy nie chcemy(?),boimy się(?), wstydzimy się(?), rowadzić w cztery czy też czterdzieści oczu. Krótko mówiąc na żywo i w realu. Boimy się konsekwencji, konfrontacji, śmieszności? Chcemy być anonimowi. Pewnie tu jest ies ogrzebany. A gdybym tak zaproponował oważną rozmowę. Taką rawdziwą. Rozmowa to coś, co według mnie stanowi kwintesencję człowieczeństwa. Film, który czasami rzynosi więcej wiedzy, emocji, rzeżyć, współnych łaszczyzn niźli całe miesiące "zwyklego" bytowania, jest bodajże jednym nośnikiem kultury, ozwalającym rowadzić dyskurs na właściwie dowolny temat. To dzięki swoim uniwersalnym możliwościom, merytoryce lub formie, stanowi znakomity rzyczynek i zachętę do swobodnej wymiany myśli wędrującej w każdy zakątek naszej cywilizacji. No dobrze, ewnie to truizmy, zbyt górnoltne i nadęte, być może kiczowate. Jednak o dzisiejszej rojekcji \'Pani Zemsty" trochę trudno mi wrócić do rozy życia.A chciało się ogadać. I z każdą chwilą gdy sala stawała się coraz bardziej wanną z wyciągniętym korkiem, gdy wir wysysa całą zawartość, coraz większe, aczkolwiek dobrze znane rozczarowanie.... Jeżeli ktokolwiek z widzów nie rzeszedł obok tego obrazu obojętnie, to ewnie będzie go teraz w samotności rzeżywał, analizował, orównywał. Tak lepiej? Wątpię. Przecież nie musimy filmów analizować, rozkładać na klatki i atomy i domyślać się co autor miał... Są one dobrym retekstem. Do rozmowy w ogóle. Według mnie owa rozmowa, wymiana oglądów stanowi wartość samą w sobie. Nieocenioną. Szczególnie dla współczesnego człowieka. Ale nie rozmawiamy. Dlaczego ojawiacie się na forum. Dla rozrywki? Aby oznać ludzi? Ich opinie? Dla innych, ukrytych celów? Sądzę, że macie ochotę o rostu ogadać. To namiastka. Wygodna. Anonimowa i niezobowiązująca. A jakby tak z otwartą rzyłbicą; nazywam się tak i siak i jestem.... nie wiem lodziarzem. Myślę to i to. Czasami ludzie z wirtualnej strony świata się oznają. Przeżyliście coś takiego? Może warto zacząć nieśmiało i niowo o rostu oznawać się, rozmawiać, ewnie sprzeczać. Żeby kiedyś dojść do spotkania nad szklaneczką czegośtamulubionego. OK. Szukam ludzi. Jak wielu z Was. Ich zwykle w życiu ubywa. Tak sądzę. W każdym razie rzyrost jest mniejszy od tego co tracimy. O mnie? Po takim wstępie może wypada. Proszę bardzo. Mam świetną, kochającą się rodzinę, owiedzmy, że także racę świetną. W kulturze tym razem. Mam też imię i nazwisko: Mariusz Raniszewski. Najprawdziwsze. Facet, szatyn (chyba szpakowaty, lekko) 182 cm. I nie jest to, rzepraszam, żadna oferta jakkolwiek by chciał to ktoś zrozumieć. To tylko warunki brzegowe do rozmowy. Jeżeli ktokolwiek odejmie jej wątek... Może na anonimowe (mniej niż z seudonimem, ale to i tak anomimowe) tygodnie, miesiące i do nigdy się nieujawnienia , to moze i tak warto ogadać. Zapraszam. Opis osoby i nazwisko nigdy nie zastąpią nam żywego kontaktu. Dobre i to na oczątek. A forum niech nam będzie rotezą naszej śmiałości, oczucia bezpieczeństwa, otrzeby oufności. To nie rowokacja, ale ewnie trochę eksperyment. Czasami forum lepsze od konfesjonału? kozetki sychologa? Pomyślcie o rozmawianiu roszę. Jeżeli zignorujecie tę rzydługą tyradę ...(tak, tak znam zasady nowoczesnego dziennikarstwa i marketingu: są rostacko jasne; krótko, na temat i krótkimi rostymi zdaniami, również bez wielosylabowych wyrazów roszę) Zatem jeżeli zignorujecie tę rzydługą tyradę, to ewnie i tak było warto. Brak reakcji też jest znakiem i sygnałem. Takim np. - więcej okory kolego, a ludzie swoje sprawy mają dla siebie. Albo dla wybranych. A ropos okory. Mój rawdopodobnie nienajszczęśliwszy nick to wynik: a) braku omysłu, b) nawiązanie do czasów licealno-studenckich, c) nieokreślone i bliżej niesprecyzowane uczucie, ale jednak gdzieś tam się tlące, że spotkam w tym wirtualnym, świecie ludzi, którzy tylko tak mnie zapamiętali.




Tomasz Fiedoruk - 28 mar 2006, o 22:22
oby twoj rzyklad osluzyl dla innych gosci cieszymy sie ze rzybyl kolejny uzytkownik forum

P.S. nastepnym razem mam rosbe, wez troche odziel tekst na akapity bo tak to trzeba jednych tchem czytac



niefajny - 28 mar 2006, o 22:54
Witam Jasnie Hrabiego
Przydługie acz nie ozbawione sesu !
Chyba !
Kiedyś znajde czas zeby rzeczytać całość !
Narazie witam





Plarza - 29 mar 2006, o 08:05
Witaj, Hrabio. I co zrobimy z tą "Pania Zemsta". Noc minęła, a ja nadal nie oukladałam myśli na temat tego filmu.




xiopik - 29 mar 2006, o 12:12
Przeczytałem, i to właśnie sygnalizuję . Niewątpliwie, gdyby każdy nowy użytkownik coś takiego isał... uff... zmienilibyśmy domenę z koszalin24.info na koszalin24. roza

Co do treści, to cóż...
Dlaczego ojawiacie się na forum. Dla rozrywki? Aby oznać ludzi? Ich opinie? Dla innych, ukrytych celów? Sądzę, że macie ochotę o rostu ogadać. To namiastka. Wygodna. Anonimowa i niezobowiązująca. A jakby tak z otwartą rzyłbicą; nazywam się tak i siak i jestem....



hrabia - 29 mar 2006, o 20:03
Ufff! To można, trzeba było rzewidzieć. "Przydługie nudzenie, załóżmy klub rozy miast info, odziel tekst na akapity" dziękuję za miłe rady i serdeczne uwagi. Kto owiedział, że na Forum ma być rzyjemnie?
Moi drodzy czy wy tylko czytacie komiksy? Przyznam, że jednolity tekst czyta się trochę trudniej. Moja wina i sypię głowę opiołem. Ale bez rzesady. Jakim cudem szanowni Państwo wysiadują rzez dwie godziny w kinie? Może by tak zasugerować kiniarzom rzerwy na akapity. Przepraszam, reklamy.
Czytałem niedawno wypowiedź niemieckiego tłumacza olskich reportaży serdecznie zaskoczonego, że w naszej rasie wciąż ukazują się teksty liczące nawet cztery gazetowe strony. Tymczasem nawet najpoważniejsze niemieckie tytuły sporadycznie rzeznaczają na artykuły tylko stronę. Dłuższe tekst nie rzechodzą. Tam właśnie zmierzamy. Ortega Y Gasset napisał był 80 lat temu, że oto nadchodzą rządy mas. Masa wymaga i żąda. Albo się odporządkujesz, albo tracisz rację bytu. Na rzyklad na Forum. Zastanowię się.

[ Dodano: 2006-03-29, 22:21 ]
Witaj, Hrabio. I co zrobimy z tą "Pania Zemsta". Noc minęła, a ja nadal nie oukladałam myśli na temat tego filmu.



xiopik - 30 mar 2006, o 05:46
Jakim cudem szanowni Państwo wysiadują rzez dwie godziny w kinie? Może by tak zasugerować kiniarzom rzerwy na akapity.



Plarza - 30 mar 2006, o 07:09
Przenoszę się z tą rozmową na właściwa dla tematu stronę.



Sylwia - 30 mar 2006, o 09:28
Myślę, że dużym uproszczeniem jest stwierdzenie, iż ci, którzy rozmawiają na forum obawiają się rozmawiać, wybierają wygodną anonimowość Internetu zamiast konfrontacji z drugim człowiekiem w tzw. realu. Część osób (nie mówię, że na tym forum, ale ogólnie) rzeczywiście zaczyna istnieć dopiero w sieci. Zagubiona, zakompleksiona, obawiająca się śmieszoności, nieśmiała, tutaj nagle zaczyna ujawniać swoje JA, głęboko ukryte od warstwami obaw i lęków. I trudno ganić kogokolwiek za to, że tutaj szuka siebie i innych - niekiedy tak jest łatwiej. Niekiedy też inni, rzestając mieć możliwość wzrokowej oceny, zaczynają dostrzegać w nas to, czego normalnie nie byliby w stanie dostrzec, chowając się za fasadą ierwszych wrażeń i często mylnych rzekonań.
Nie można jednak zapominać, że są tu również osoby, które w życiu codziennym wychodzą na spotkanie drugiego człowieka, oszukują, mają twórczą ostawę wobec życia, Forum zaś jest dla nich ... no właśnie, tutaj każdy z nas może dopisać swoją opinię. Jeśli o mnie chodzi - jest to miejsce, w którym spędzam sympatycznie czas, w chwilach wolnych od obowiązków. Szukam ludzi? - tak, zapewne. I znajduję ich. I to właśnie fora dyskusyjne dały mi możliwość spotkania wielu osób, z którymi zapewne w innych warunkach nigdy bym nie miała szczęścia się spotkać.

Myślę, że jedno "odrzucone" zaproszenie do dyskusji, nie owinno zniechęcać. U nas nie ma tradycji dyskusji, myślę też, że niewiele osób wie czym mogłaby się stać taka rozmowa, jak ważna mogłaby się stać dla wielu z nas. Bo rzeczywiście rawdziwego kontaktu z drugim człowiekiem nic nie zastapi.
Ja zresztą zauważyłam, że część osób chętnie ozostałaby w sali. Część wstała, kierując się do wyjścia, ale część siedziała jeszcze czas jakiś w fotelach. Może zabrakło odważnego oczątku, zaczątku do dyskusji? Jeden człowiek jest sam sobie żeglarzem, ale grupa ludzi zawsze będzie otrzebowała lidera.
Pozdrawiam i dziękuję za tę ważną wypowiedź.

Odnośnie filmu - na wątku jego dotyczącym.



hrabia - 30 mar 2006, o 19:47
Nie ma za co dziękować. A wypowiedź ewnie nie tyle jest ważna co nierozważna. Odrobinę niepokoi mnie to, że chyba nienajlepiej rzekazałem swoje intencje. Absolutnie nie wchodzi w grę obrażanie się na fakt, iż mało kto odjął temat. Przewidywałem i taką możliwość w ierwszym oście. (cóż za terminlogia - "post"!) Naturalnie zgadzam się - grupa otrzebuje lidera, ale jaka grupa zapytam. Grupa świadoma, o współnych zainteresowanich choćby, to nie stado wyalienowanych owieczek lub (pardon) ogłupiałych wyborców arti opulistycznych. Potrzeba dyskusji wypływa z oczucia współnoty i artnerstwa, a nie z hierarchicznego układu grupy. Uwagę typu zostań moderatorem, liderem, albo takiego zorganizuj to niestety jak mniemam zwykłe wygodnictwo typu "nich oni zrobią".



xiopik - 30 mar 2006, o 21:05
hrabio,
nie za bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Nie zastanawiaj się, czy ktoś tu chce dyskutować o filmach, a jeśli nie, to dlaczego... Po rostu, isz w odpowiednich wątkach o swoich odczuciach... Czytam osty larzy i Sylwii i jestem ewien, że z owodzeniem możesz z nimi orozmawiać o filmach...



hrabia - 30 mar 2006, o 21:13
hrabio,
nie za bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Nie zastanawiaj się, czy ktoś tu chce dyskutować o  filmach, a jeśli nie, to dlaczego... Po rostu, isz w odpowiednich wątkach o swoich odczuciach... Czytam osty larzy i Sylwii i jestem ewien, że z owodzeniem możesz z nimi orozmawiać o filmach...



xiopik - 30 mar 2006, o 21:23
DKF, a więc realu, gdzie teoretycznie ludzie świadomie rzychodzą o filmach ogadać. Ale nie robią tego.



dorohna - 30 mar 2006, o 21:25
hrabio, czy jezeli ktos nie jest ekshibicjonista emocjonalnym to znacz, ze jest uprzedzonym ksenofobem? wyjasnij mi rosze, tak wprost, jak krowie na rowie, do czego ijesz?...
nie rozumiem, moze jestem troche glupiutka, ale czuje sie troche dotknieta Twoimi uwagami na temat alienacji jako zrodla konfliktow, uprzedzen ksenofobii i niecheci.. niekoniecznie marze o tym, zeby oznac wszystkich ludzi i zglebic wiedze na temat ich ogladow i obyczajow, bo wydaje mi sie to o rostu niemozliwe.. wole miec garstke dobrych znajomych (przyjaciol?) niz "znac" setki osob, ale naprawde nic o nich nie wiedziec.. i nawet nie miec czasu zeby sie z nimi spotkac i ogadac...



agata.z - 31 mar 2006, o 10:56
Drogi Panie Hrabio!
Masz ochote dyskutować? - zainicjuj dyskusję.
Nie wystarcza Ci forum - zaproś dziewczyny do dyskusji w realu.

Ale te ołajanki....



hrabia - 1 kwi 2006, o 11:00

DKF, a więc realu, gdzie teoretycznie ludzie świadomie rzychodzą o filmach ogadać. Ale nie robią tego.
A może o rostu ludzie rzychodzą na DKF dla filmu, którego nigdzie nie zobaczą... Idąc na DKF nie liczą nawet na dyskusję... Czy Wy naprawdę otraficie tak "na gorąco" opowiadać o filmie? Kiedy macie czas na analizę? Czy też analiza rzeprowadzana jest "na żywo"?



dorohna - 1 kwi 2006, o 16:29
Sądzę, że akurat ta kwestia jest fundamentalną sprawą naszej współczesności; nie chcą rozmawiać, dyskutować, alienują się, nie są ciekawi innych, ich życia, obyczajów, oglądów. Tak się rodzą konflikty, uprzedzenia, ksenofobie, niechęć...



hrabia - 1 kwi 2006, o 21:58
Dorohno
Jakieś emocje w Tobie zagrały chyba bo nie uwierzę, że odmawiasz komukolwiek rawa do uogólnienia. Dokonania syntezy jakiegokolwiek zjawiska. Bez tej metody nasza cywilizacja daleko by nie zajechała. Pełnymi garściami czerpią z niej zarówno zarówno rzedstawiciele nauk ścisłych jak i humanistycznych czy ekonomcznych. Również mistrzowie metanauki jaką jest filozofia. Ot ominęłaś dość fundamentalną zasadę jaką jest Brzytwa Ockhama i mnożysz nadinterpretacje i byty nadaremno wkładając mi w klawiaturę to, czego nie napisałem.

Pozdrawiam serdecznie



dorohna - 1 kwi 2006, o 22:44
nie bronie nikomu uogolniac, tylko uwazam (bo chyba mam rawo do wlasnej opinii, co?) ze uogolnianie moze byc krzywdzace dla niektorych.. (no ale litosci, darujmy sobie uogolnianie w celach naukowych... rzeciez nikt tu badan zadnych nie rzeprowadza.. chyba?)
mowisz, ze nadinterpretuje.. a nie dopusciles do siebie takiej opcji, ze wyraziles sie niejasno i dales mozliwosc na rozne interpretacje swoich slow? moze warto rozjasnic swoje slowa, skoro spotykaja sie z niezrozumieniem? chyba, ze zakladasz, ze kto nie rozumie ten glupek. mam jednak nadzieje, ze nie..



agata.z - 2 kwi 2006, o 10:44
Nno cóż...
ja, jako rosta kobieta, nie sięgam wyżyn intelektualnych tej dyskusji.
Pas.



hrabia - 2 kwi 2006, o 12:49
[quote="dorohna"](no ale litosci, darujmy sobie uogolnianie w celach naukowych... rzeciez nikt tu badan zadnych nie rzeprowadza.. chyba?)

Efekty racy naukowców stosuję w życiu codziennym. Polecam
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • antoni-kielce.htw.pl
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • nie-szalona.htw.pl
  • Designed by Finerdesign.com