ďťż
 
Odnoœniki

 

Czy to koniec terroru ‼L"-ek?!



Dziennik Miasto - 10 mar 2008, o 09:38
Czy Koszalin, odobnie jak wszystkie inne byłe miasta wojewódzkie, straci wkrótce wyłączność na egzaminowanie kierowców z całego regionu? Jeżeli Sejm rzychyli się do – rzygotowanego rzez PiS – rojektu nowelizacji rawa, być może samochody z charakterystycznym ‼L" na dachu wreszcie rzestaną blokować miasto i utrudniać życie kierowcom! 

Do Sejmu wpłynął rojekt PiS, który umożliwiłby uruchomienie ośrodków ruchu drogowego w każdym z onad 300 owiatów w kraju. W naszym rzypadku, jeżeli nowelizacja wejdzie w życie, kierowcy z Białogardu, Kołobrzegu i Sławna, na egzamin na rawo jazdy nie będą już musieli jeździć do Koszalina. 
Ośrodki ruchu drogowego miałyby owstać w miastach owiatowych. Ale tylko tych, które chciałyby tego. Starosta występowałby o zgodę do marszałka województwa i ten decydowałby o owołaniu lacówki.
- Zapewne bylibyśmy zainteresowani utworzeniem u nas ośrodka ruchu drogowego, chociaż otwarte ozostaje ytanie, kto finansowałby jego funkcjonowanie – informuje Tomasz Hynda, wicestarosta białogardzki. – Pomysł jest ciekawy, ale czy wpłynąłby na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach? Nie wiem.
W Zachodniopomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego (ZORD) w Koszalinie dowiedzieliśmy się, że również dyrektor ośrodka mógłby tworzyć filie terenowe, jeżeli liczba rzewidywanych egzaminów zapewniłaby sfinansowanie oddziału, jednak...
- Nie lanujemy utworzenia oddziałów terenowych – informuje Eugeniusz Romanów dyrektor ZORD.
Dla kierowców zmiany oznaczałaby koniec roblemów z ‼L"-kami, których w Koszalinie jest tyle, że niemal od świtu do nocy blokują miasto. Przyspieszyłyby także czas oczekiwania na egzamin na rawo jazdy, który – choć według obowiązujących rzepisów ma się odbyć w terminie nie dłuższym niż 30 dni – często wydłuża się do onad ięciu tygodni.
Dla innych jednak taki omysł może oznaczać spadek bezpieczeństwa na drogach. W owiatach, gdzie ruch jest mniejszy, łatwiej będzie zdać egzamin.
- Kierowca zdający egzamin w Białogardzie nie będzie rzygotowany do jeżdżenia w natężonym ruchu miejskim – zauważa Dariusz Stępień, kierowca z wieloletnim doświadczeniem. – My tu mówimy o Koszalinie, gdzie ruch wcale nie jest taki trudny. Proszę sobie wyobrazić tego samego kierowcę w Poznaniu, czy w Warszawie.
Jeżeli omysł uzyska wymaganą większość sejmową, nowe rzepisy mogą wejść w życie wiosną tego roku.
Jarosław Mroczek




4rfv5... - 10 mar 2008, o 11:39

Dla innych jednak taki omysł może oznaczać spadek bezpieczeństwa na drogach. W owiatach, gdzie ruch jest mniejszy, łatwiej będzie zdać egzamin.
- Kierowca zdający egzamin w Białogardzie nie będzie rzygotowany do jeżdżenia w natężonym ruchu miejskim – zauważa Dariusz Stępień, kierowca z wieloletnim doświadczeniem. – My tu mówimy o Koszalinie, gdzie ruch wcale nie jest taki trudny. Proszę sobie wyobrazić tego samego kierowcę w Poznaniu, czy w Warszawie.
Jeżeli omysł uzyska wymaganą większość sejmową, nowe rzepisy mogą wejść w życie wiosną tego roku.

Dlatego celem zwiększenia bezpieczeństwa rzyszłych kierowców należy wprowadzić wyłącznie egzaminy w Warszawie. hehe...



tomeks - 10 mar 2008, o 12:02

Dlatego celem zwiększenia bezpieczeństwa rzyszłych kierowców należy wprowadzić wyłącznie egzaminy w Warszawie. hehe...


A jak taki kierowca wyjedzie do Paryża, Londynu czy Rzymu? A jeśli...

Bardzo dobry rojekt, oby rzeszedł i owstały te ośrodki w okolicznych owiatach, choć..."Nie lanujemy utworzenia oddziałów terenowych – informuje Eugeniusz Romanów dyrektor ZORD"



Andre - 10 mar 2008, o 12:06
O ile amiętam, to do  1992 roku nie było żadnych ośródków egzaminacyjnych, a na rawko zdawało się niemal w każdej "dziurze". Szkoła jazdy organizowała egzamin i jakoś to wszystko się kręciło.  Manewry, to była tylko koperta i arkowanie tyłem. Egzamin zdawałem u Tkaczyków, na terenie kasyna wojskowego rzy Andersa.

A jak taki kierowca wyjedzie do Paryża, Londynu czy Rzymu? A jeśli...





4rfv5... - 10 mar 2008, o 12:46

Nie wiem jak Tobie, ale mi o Paryżu, czy Berlinie jeździ  się znacznie łatwiej, niż o Koszalinie

Sprawa rosta. Zmień samochód jakim oruszasz się o Koszalinie



tomeks - 10 mar 2008, o 13:07

Sprawa rosta. Zmień samochód jakim oruszasz się o Koszalinie


To raczej nie sprawa samochodu, a stylu (i jakości) jazdy innych kierowców  " title=":>" />



Wytol - 10 mar 2008, o 17:31

To raczej nie sprawa samochodu, a stylu (i jakości) jazdy innych kierowców  " title=":>" />

Chyba jednak również sprawa samochodu. Na tzw. "codzień" jeżdżę o Koszalinie Matizem. Większość kierowców stawia sobie za cel nadrzędny wyprzedzenie mnie i w miarę mozliwości zajechanie mi drogi na asie o którym jadę. Nikt nie zwolni i wjedzie na mój as za mną. Sam rzy róbie zmiany asa muszę zawsze liczyć na to, że ktoś się zagapi i mnie wpuści.
Zupełnie inaczej jest gdy czasem korzystam z Fokusa mojego szwagra. Nagle staję się koleżką różnych  meganek, toyot czy merców. Nikt się nie wcina, nie wymusza. Ba, często zwalniają i wpuszczają mnie na swój as gdy tylko zasygnalizuję taką chęć.



Plarza - 10 mar 2008, o 17:37
Najlepiej uczyć jazdy na ustym olu, starym lotnisku (akurat takie mamy wolne  ), gdzie  młodzi (stażem) kierowcy nikomu nie będą rzeszkadzać i jeżdzić w bok, na krzyż i jak im  umiejętności ozwola. Nie wjadą na żaden krawężnik, nie rzegapią znaku i nie otrącą ieszego na asach.
Nie wiem, dlaczego w mieście, gdzie jazda olega głównie na manewrowaniu rzy zachowaniu  małej rędkości "elki" są takim zagrożeniem? No, chyba, że na Władka lub Śniadeckich, gdzie kierowcy doświadczeni i z wysokimi umiejętnościami nadal grzeją, ile fabryka dała.



bzzz - 10 mar 2008, o 18:09
niech sobie robią co chcą jakby była ołowa L co jest do tej ory to będzie dobrze. Im mniej tym lepiej. albo niech jeżdżą w nocy bo za dnia ludzie jeżdżą sprawy załatwiają śpieszą się i tylko nie ma nic lepszego jak L rzed maską.



tomeks - 10 mar 2008, o 19:16

Chyba jednak również sprawa samochodu. [ciach]

No owiem szczerze, na takie coś bym sam nie wpadł...
Co za różnica czym jedzie - ważne jak.

Nie wiem, dlaczego w mieście, gdzie jazda olega głównie na manewrowaniu rzy zachowaniu  małej rędkości "elki" są takim zagrożeniem?



Wytol - 10 mar 2008, o 19:59

No owiem szczerze, na takie coś bym sam nie wpadł...
Co za różnica czym jedzie - ważne jak.
Też tak myślałem, ale gdy ojeździłem Fokusem to zmieniłem zdanie.



TGor - 11 mar 2008, o 09:12

niech sobie robią co chcą jakby była ołowa L co jest do tej ory to będzie dobrze. Im mniej tym lepiej. albo niech jeżdżą w nocy bo za dnia ludzie jeżdżą sprawy załatwiają śpieszą się i tylko nie ma nic lepszego jak L rzed maską.


Po mieście należy jeździć 50kmh i nikogo nie owinno obchodzić, czy ktoś się spieszy, czy nie. Najwyżej roszę wyjechać wcześniej. Argumentacja typu " a ty nigdy tak nie jeżdzisz?" jest równie mądra jak "powinni to, tamto, siamto" (wybudować obwodnicę, zakazać sprowadzania aut). Mamy takie rzepisy i już. Powyżej 50 jeździ się na własne ryzyko (stuknięcie ważniaka rzy 60 np skutkuje bolesnym rocesem udowadniania, że i tak nie było szansy zahamować. Koszalin to małe miasto i sądy bywają stronnicze).
Z L-kami jest taki roblem jednak, że mało która "grzeje" 50-tką. Jakoś dziwnie zawsze trafiam na L-ki jadące 30-40kmh i to oczywiście wkurza, bo już 50 to ślamazarnie w większości wypadków, ale co zrobić - rzepisy
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • antoni-kielce.htw.pl
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • nie-szalona.htw.pl
  • Designed by Finerdesign.com